Polską gospodarkę, która przeżywa okres dobrej koniunktury czeka burza?

Jak świeci jasne słońce koniunktury, to politycy tracą orientację i nie dostrzegają zjawisk kryzysowych, które mogą wystąpić w przyszłości. To, co będzie się działo w Polsce będzie powodowane czynnikami wewnętrznymi i zewnętrznymi.

Jakie to czynniki?

Wszyscy analitycy przewidują spowolnienie wzrostu prawie w 75 proc. gospodarki światowej. Wolniej będą się rozwijać Chiny, Europa, Stany Zjednoczone. Turcja już się wolno rozwija, Afryka Południowa weszła w okres stagnacji. Tarcia między USA a Chinami grożą handlowi międzynarodowemu. Dodajmy do tego brexit, Iran, sankcje w Rosji, niejasną sytuację na Ukrainie. Tych czynników jest wiele. Chociaż chciałbym przewidywać optymistycznie, że nic się nie będzie złego działo, to nie byłbym szczery.

Musimy być przygotowani, może nie na kryzys, ale na istotne spowolnienie światowej gospodarki.

A wewnętrzne czynniki Polski?

Inwestycje rosną bardzo powoli. Drugim czynnikiem są zawirowania polityczne, trzecim niejasności, co do polityki gospodarczej. Pojawia się coraz większa inflacja. Jeżeli będzie rosła, to zaklinanie stóp procentowych nie będzie miało sensu. One będą musiały wzrosnąć.

Niepokoi mnie, że polski złoty nie jest walutą silnie stabilną. To jest element, który może wpłynąć na to, co się będzie działo.

Nie chcę krakać, ale czynników, które mogą powodować spowolnienie tempa wzrostu jest sporo.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już jutro, oglądaj ralację z Gali wręczenia nagród na rp.pl

Dowiedz się więcej

Pamiętajmy, że mamy problemy z podażą siły roboczej, a jej napływ z krajów ościennych ulega spowolnieniu. Niezbyt szybko rośnie aktywność zawodowa społeczeństwa. U nas ludności aktywnej zawodowo jet 57 proc. , a w wielu krajach UE przekracza to 67 proc.

Trzeba zastanowić się jak powinny być rozwiązywane problemy socjalne, żeby nie powodowały wychodzenia znaczących grup społecznych z rynku pracy.

Jak szykujące się spowolnienie gospodarki wpłynie na sektor finansowy?

Jeżeli urosną stopy procentowe to koszty obsługi długu będą rosły. One są już dzisiaj znaczące.

Najważniejszą sprawą jest jaki będzie wpływ stóp procentowych na ewentualne inwestycje. To zwykle podraża finansowanie, a z inwestycjami mamy problem. Mamy 4,5 proc. wzrostu inwestycji i ich udział w PKB rzędu 17 proc. Inne kraje, np. Azji Południowo-Wschodniej mają ponad 30 proc. W Chinach to 34 proc. To stawia pod znakiem zapytania naszą innowacyjność.

Żeby była innowacyjność, to muszą być nowe technologie, nowe inwestycje, nowe wdrożenia. Nie da się przekuć kapitału bez dokonywania efektywnych inwestycji. Cała masa przedsiębiorstw, również prywatnych, musiałaby poczuć pewność, że warto w tych warunkach inwestować.

Trump obniża podatki w celu przyspieszenia inwestycji, a u nas poziom podatków rośnie. To nie jest stymulujące dla wzrostu inwestycji.

Polska powinna wejść do strefy euro?

Jeżeli chcemy być częścią Europy, którą pożądamy, to powinniśmy wejść do strefy euro. Powinniśmy się do tego porządnie przygotować. Obecna sytuacja w Europie może nie ma błysku wzrostu, ale generalnie w wszystkich krajach PKB rośnie, bezrobocie maleje, budżety zaczynają się poprawiać. Nawet sektor bankowy jest zdecydowanie mocniejszy niż był kilka lat temu.

Są też czynniki polityczne. W Europie pojawił się silny populizm w kilku krajach. To może stanowić czynnik mniej przewidywalny, który może pogorszyć wiarygodność strefy euro i waluty. To już się kilka razy ujawniło, ostatnio przy okazji oświadczeń rządu włoskiego. To spowodowało osłabienie euro. Nie możemy się z tego cieszyć, bo jak euro słabnie to nasza waluta słabnie jeszcze bardziej. Złoty ma tendencję do większej zmienności niż euro do dolara. Rodzi to negatywne konsekwencje.

Czyli nieobecność w strefie euro pogłębia ryzyka, na które jest wystawiona Polska?

Jest jeszcze jeden problem. Strefa euro poradziła sobie z kryzysem. Nie zadziały się kardynalne wydarzenia. Jakoś Grecję zaabsorbowano, zrefinansowano, ich gospodarka zaczyna rosnąć.

To jest zasobna Europa, która jest w stanie absorbować kryzysy. My nie jesteśmy jeszcze tak zasobnym krajem. Możemy pokazywać, że nas strumień dochodu rośnie szybciej, ale ich majątek jest znacznie większy.