Warszawski rynek akcji jest słaby, o czym dobitnie świadczy fakt, że reaguje tylko na złe informacje. Te dobre w ogóle nie robią na nim wrażenia. Doskonale widać to było podczas wtorkowej sesji. O 10.00 poznaliśmy lepsze od oczekiwań dane o produkcji przemysłowej, które potwierdziły dobry odczyt PKB z ubiegłego tygodnia. WIG20 zareagował zaledwie podejściem do poziomu neutralnego, choć bardziej wyglądało to na ruch siłą rozpędu niż na zaangażowanie nowych mocy. Na wysokości 2195 pkt marzenia byków o powrocie nad 2200 pkt się skończyły. Po południu inicjatywę przejęła strona podażowa, dla której wodą na młyn było otwarcie sesji na Wall Street. Po godzienie handlu indeksy S&P500 oraz Nasdaq traciły odpowiednio 1,3 proc. i 1 proc. Ten drugi wyznaczył nowy tegoroczny dołek i zniwelował swój wcześniejszy dorobek. Lubimy wzorować się na zachodzie i tym razem nie było inaczej. Końcowe fazy sesji przy ul. Książęcej przyniosły pogłębienie dziennego minimum. Skończyło się na poziomie 2150 pkt, a dzięki fixingowi udało się lekko poprawić wynik i ostatecznie WIG20 stracił we wtorek 1,3 proc. i zakończył dzień na poziomie 2160 pkt.