Czy objęcie podatkiem CIT zamkniętych funduszy mogłoby uderzyć w rynek kapitałowy w Polsce?
- Bezpośrednio nie, natomiast pośrednio zdecydowanie – odpowiada Wiesław Rozłucki.
- Jest złożona autopoprawka, która ma ten podatek skierować tylko dla funduszy aktywów niepublicznych. Jeżeli to zostanie wprowadzone to cios w giełdę będzie mniejszy, albo w ogóle go nie będzie – dodaje.
- Obawa, że obecna władza ma jeszcze coś w zanadrzu wzbudza niepokój inwestorów giełdowych i przekłada się na notowania wszystkich spółek.
Mamy też pomysły idące w drugim kierunku. Pani prezes giełdy Małgorzata Zalewska postuluje żeby zwolnić długoterminowe inwestycje od podatku Belki.
- Długofalowi inwestorzy nie handlują akcjami, a giełda bardzo zależy od obrotu. Jest to jednak krok w dobrym kierunku, pokazujący, że rynek kapitałowy jest mile widziany przez zarządzających polską gospodarką – tłumaczy Rozłucki.
Prezydent Duda na 25 leciu giełdy mówił, że docenia osiągnięcia giełdy.
- Przełożenie opinii prezydenta na działania rządu to jest daleka droga.
Z jednej strony mamy pomysły premiera Morawieckiego, z drugiej strony kolejne pomysły podatkowe. Nie ma tu sprzeczności?
- Widzę ciągle sprzeczności. W samej strategii odpowiedzialnego rozwoju jest duży nacisk na zwiększenie inwestycji i oszczędności. Tymczasem większość działań rządu idzie w kierunku zwiększania konsumpcji indywidualnej – wyjaśnia były prezes giełdy.
Mamy do czynienia z exodusem z warszawskiego parkietu.
- Warszawski parkiet osłabiają dodatkowo regulacje europejskie. Dyrektywy powodują zwiększenie obowiązków, kar dla emitentów. Można powiedzieć, że marchewka staje się coraz mniejsza, a kij coraz dłuższy – tłumaczy ekspert. - W tej sytuacji wielu spółkom nie opłaca się dalszy pobyt na giełdzie. 20 % spółek uważa, że gdyby koszty wyjścia były dosyć niskie to oni już dzisiaj by to rozważali.
Co zostało po marzeniach o Warsaw City? Wielkiej giełdzie otoczonej instytucjami finansowymi, całym ekosystemem?
- Już bardzo niewiele. To był śmiały plan, aby Warszawa stała się centrum naszego regionu. Strategia giełdy musi być skromniejsza, ukierunkowana na znajdowanie prawdziwych perełek w polskiej gospodarce, przyciągania spółek z zagranicy – odpowiada Rozłucki.
Mamy długi okres koniunktury hossy na giełdach zachodnich. Czy nie rośnie ryzyko tąpnięcia, krachu?
- Hossa była w Stanach Zjednoczonych, natomiast w Europie te zwyżki były skromniejsze. Nas ta hossa w ogóle nie dotknęła. Przewidywania katastrofy powtarzają się cyklicznie co roku, a nie nadchodzi.
Mówi się, że wyceny polskich spółek są tak niskie, że gorzej być nie może.
- One nie są niskie. One są rynkowo uzasadnione. W trakcie pierwszych lat giełdy te wyceny były znacznie niższe. Wątpię żebyśmy cofnęli się do takich czasów – podsumowuje współzałożyciel GPW .