Przedstawiają takie argumenty jak niskie ceny akcji, rosnące zyski firm i silne fundamenty, które mają przeważyć nad takimi zagrożeniami jak wojna handlowa, rosnące stopy procentowe, czy też potencjalna recesja w Stanach Zjednoczonych.
Jednak, jak się okazuje, byki są w mniejszości. Ponad połowa uczestników sondażu Bloomberga spodziewa się dalszej wyprzedaży akcji i walut emerging markets.
Pesymizm dotyczący perspektyw rynków wschodzących jest już prawie najsilniejszy od 23 lat, wynika z odczytu wskaźnika Bank of America Merrill Lynch Risk-Love.
Dystans między akcjami z rynków wschodzących a walorami amerykańskich spółek o dużej kapitalizacji mierzony spreadem stóp zwrotu z trzech miesięcy jest blisko progu minus 17 proc., który nie został przekroczony od globalnego kryzysu finansowego.
Jednocześnie akcje z rynków wschodzących w okresie 12 miesięcy po największej wyprzedaży w ciągu roku średnio zyskiwały 32 proc., wynika z danych zebranych przez Sun Trust Private Wealth.
Odpływy z funduszy inwestujących w dług rynków wschodzących w tygodniu zakończonym 27 czerwca 2018 roku okazały się najniższe od wyborów prezydenckich w USA, wskazują dane EPFR Global.
Konkurencyjność handlowa młodych rynków jest bliska poziomu z 20 stycznia 2016 roku, kiedy zaczął się wielki rajd emerging markets, przypomina Bloomberg.