Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego niższa od prognoz inflacja bazowa dała Radzie Polityki Pieniężnej więcej czasu na decyzję.
  • Jakie czynniki, od rosnących cen energii po żywność, wpłyną na wskaźnik inflacji w najbliższych miesiącach.
  • Kiedy ekonomiści spodziewają się podwyżek stóp procentowych i co może powstrzymać RPP przed tym ruchem.
  • W jaki sposób polityka Europejskiego Banku Centralnego i kondycja złotego wpływają na krajową politykę pieniężną.

Decyzja była spodziewana przez ekonomistów, innego ruchu niż utrzymanie stóp procentowych bez zmian nie spodziewał się żaden z 19 analityków i zespołów makroekonomicznych ankietowanych przez „Parkiet”. Obawy o podwyżkę rozwiał szybki szacunek inflacji w październiku: 3,5 proc. r/r, poniżej średniej prognoz 3,7 proc.

– Wpływ CPN był uwzględniony w prognozach, ale pozytywne zaskoczenie przyszło przede wszystkim ze strony niskiej szacowanej inflacji bazowej [tj. bez cen paliw, energii czy żywności – red.], która obniżyła się poniżej 3 proc. r/r. – wyjaśnia Agata Filipowicz-Rybicka, główna ekonomistka Alior Banku. Jak dodaje, to dało Radzie więcej czasu przed ewentualną podwyżką. – Sugeruje też, że wysokie koszty energii nie przekładają się jeszcze na pozostałe ceny tak silnie, jak wcześniej zakładano – mówi.

W październiku przedstawiciele Rady Polityki Pieniężnej – m.in. Ludwik Kotecki czy sam prezes Adam Glapiński – mówili, że gremium najpewniej poczeka z podwyżką, aż zobaczy „rozlewanie się” impulsu inflacyjnego po gospodarce. Na razie dane takiego sygnału do działania nie dają.

Czytaj więcej

Kierowcy zapłacą mniej na stacjach. Podano nowe ceny maksymalne paliw

Inflacja w najbliższych miesiącach będzie podwyższona, dużo czynników ryzyka

Jeszcze przed zaskakująco dobrym szybkim szacunkiem październikowej inflacji opinie ekonomistów były jednak nieco bardziej zniuansowane, część z nich podkreślała, że decyzja RPP jest na ostrzu noża. Chodzi bowiem o to, że może bieżące dane o inflacji nie są złe, ale perspektywy: niepokojące. Można się spodziewać, że Rada zobaczyła to zresztą w najnowszej projekcji inflacyjnej ekonomistów NBP, która najpewniej była gorsza od poprzedniej, z lipca.

Wiele zależy od przyjętych założeń. Z jednej strony, program CPN zaplanowano na razie do końca roku i nie wiadomo, czy zostanie przedłużony (choć zdecydowanie nie można tego wykluczyć przy dalszych wysokich cenach paliw). Rynkowe kontrakty na prąd czy gaz są wyraźnie wyższe niż jeszcze latem, co rodzi ryzyko podwyżki taryf od stycznia. – Można rozsądnie zakładać, że ceny regulowane energii elektrycznej i gazu powinny wzrosnąć o 10 proc. – mówi dr Piotr Bartkiewicz, ekonomista Pekao. Z drugiej strony, z rządu dochodzą głosy o planowanych działaniach osłonowych, a na spółki energetyczne może zostać nałożona dodatkowa presja polityczna, aby wnioski taryfowe nie zakładały istotnych podwyżek.

Te czynniki regulacyjne to jednak tylko część ryzyk, i to nie kluczowych dla RPP. – Większym ryzykiem byłoby stopniowe przenoszenie drogiej energii na ceny innych towarów i usług. Im dłużej utrzymują się wysokie koszty, tym trudniej firmom pokrywać je z własnych marż – ocenia Filipowicz-Rybicka. – Energetyczne szoki podażowe mają tendencję do utrwalania się poprzez wyższe koszty transportu, ogrzewania, prądu itd., i wciąż wpływają na inflację, nawet jeśli pierwotny szok zacznie już wygasać – dodaje Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas BP.

Inflację w przyszłym roku podbijać będą też mocno ceny żywności. – Tylko ta kategoria da 1,5 pkt. proc. zmiany na całym wskaźniku inflacji pomiędzy latem tego roku a jesienią 2027 r. – szacuje Bartkiewicz z Pekao.

Czytaj więcej

Niepokojące dane z giełdy energii. Prąd i gaz najdroższe od ponad trzech lat

Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopy w 2027 r.?

To wszystko stoi za prognozami, że o ile RPP najpewniej nie podniesie stóp procentowych również w grudniu, to podwyżek w 2027 r. nie można wykluczyć. – Szanse na to, biorąc pod uwagę wysokie ceny surowców, w tym ropy, pozostają wysokie – mówi główna ekonomistka Alior Banku. Analitycy banku Citi Handlowy, uwzględniając ścieżkę inflacyjną, widzą pole do podwyżek stóp procentowych na początku 2027 r., a ich skala mogłaby wynieść 50-75 pb w całym roku. Eksperci ING Banku Śląskiego oczekują podwyżek – dwóch po 25 pb każda – w pierwszym kwartale 2027 r. – Zakładamy, że wydłużający się okres kryzysu energetycznego, rosnące ryzyko szerszego rozlewania się presji cenowej oraz zacieśnienie polityki pieniężnej przez główne banki centralne spowodują, że NBP także będzie zmuszony zasygnalizować gotowość do walki z zagrożeniami inflacyjnymi – wyjaśnia Adam Antoniak, ekonomista banku.

Różnica między stopami procentowymi w Polsce i strefie euro maleje, EBC podniósł już w tym roku stopy procentowe dwukrotnie po 25 pb, w grudniu dokona najpewniej trzeciej podwyżki. To jeden z czynników osłabiających złotego. Jak wskazuje Dybuła z BNP Paribas, RPP powinna nieco pomóc złotemu. – Polska waluta może znaleźć się w sytuacji, gdy rosnący deficyt na rachunku bieżącym nie będzie mógł być tak jak do tej pory finansowany napływem kapitału finansowego netto. To oznacza presję deprecjacyjną, która z kolei może wydłużyć okres podwyższonej inflacji za sprawą jeszcze wyższych cen importu – ocenia.

Z drugiej strony, choćby ekonomiści PKO BP sugerują, że Rada Polityki Pieniężnej może w ogóle nie podnieść stóp procentowych w tym ani przyszłym roku. To scenariusz bazowy tego banku. Jak piszą jego analitycy, RPP może się powstrzymać od podwyżek, jeśli nowa projekcja będzie zgodna z ich prognozą, zakładającą szczyt inflacji w pierwszym kwartale 2027 r. „nieznacznie powyżej 4 proc. r/r”, a następnie spadek, docelowo poniżej 3 proc. r/r w czwartym kwartale przyszłego roku.

Kontrakty terminowe na przyszłą stopę zakładają, że za rok koszt pieniądza w Polsce będzie wyższy o około 75 punktów bazowych. Warto natomiast odnotować, że po lepszym od prognoz szybkim szacunku inflacji za październik, z rynkowych oczekiwań „wyparowała” jeszcze jedna podwyżka o 25 pb.

Z tych powodów rynek czeka też na czwartkową konferencję prezesa NBP Adama Glapińskiego. Z wydźwięku jego słów będzie można wywnioskować nastawienie Rady co do dalszych ruchów.

Czytaj więcej

Adam Pickett z Citi: EBC wywiera presję na finanse publiczne w całej Europie

Ostatnie posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej

Zakończone posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej było ostatnim dla dwóch członków: Ludwika Koteckiego i Przemysława Litwiniuka. Obejmą oni funkcje w zarządzie Narodowego Banku Polskiego. Ich następców w RPP wkrótce powinien wybrać Senat. Z RPP niebawem zniknie też Marcin Zarzecki, który stanowisko członka zarządu NBP obejmie z początkiem stycznia 2027 r. Jego wakat w RPP zapełni nominat prezydenta Nawrockiego.

Z jednej strony, RPP czeka spore przetasowanie. Z drugiej: Rada to dziesięć osób (dziewięcioro członków plus prezes NBP jako przewodniczący), a więc wymiana trojga jest zbyt mała, aby doszło do istotnej zmiany kierunku Rady. Organ w ostatnich latach był niemalże jednomyślny na poziomie głosowań ws. stóp procentowych.

Zgodnie z niedawnym badaniem PAP, Ludwik Kotecki i Marcin Zarzecki byli oceniani przez rynek jako jedni z bardziej jastrzębich członków RPP, a Litwiniuk znajdował się mniej więcej w połowie stawki.