Zapowiadany jako przełomowy szczyt strefy euro we wtorek wieczorem rozpoczął się od rozczarowań. Aleksis Cipras nie przywiózł konkretnej oferty porozumienia z wierzycielami, mimo że obiecał to wcześniej telefonicznie Angeli Merkel. Właśnie ta obietnica była podstawą zwołania nadzwyczajnego spotkania przywódców 19 państw. – Ciągle nie ma podstaw do negocjacji – powiedziała niemiecka kanclerz, wchodząc na salę obrad. I ostrzegła: – Mamy dni, a nie tygodnie na osiągnięcie porozumienia. Jeszcze bardziej zirytowany był premier Holandii Mark Rutte. – Wygląda na to, że położyli na stole stare propozycje – powiedział. Tradycyjnie zgryźliwa okazała się Dalia Grybauskaite, prezydent Litwy. – Dla Greków zawsze jest maniana – stwierdziła.