Warunki pogodowe sprzyjały spędzaniu czasu na świeżym powietrzu, co szczególnie było widoczne w Miasteczku Filmowym przy Galerii Krakowskiej, które od samego rana tętniło życiem. W ramach warsztatów zaoferowano uczestnikom moc rodzinnych aktywności, takich jak malowanie bajkowych T-shirtów czy udział w dyskusji poświęconej higienie cyfrowej, a dodatkowo odbyło się również spotkanie o tematyce uważnego relaksu dedykowane kobietom.

Poza warsztatami wiele działo się również na festiwalowej scenie, gdzie kolejny dzień prowadzone były rozmowy z cyklu OFF NA MAKSA POWERED BY ORLEN. W sobotę gośćmi Maksa Behra i Kuby Armaty byli Aleksandra Popławska, Mikołaj Kubacki oraz Katarzyna Warnke, którzy chętnie dzielili się z publicznością swoimi doświadczeniami z pracy aktorskiej. W tym zawodzie łatwo o jakieś łatki, łatwo o szufladki, więc dobrze sobie to zrównoważyć. Nieograniczanie się na to, co przychodzi w tym zawodzie, jest taką moją siłą, którą odnajduję. Bo teraz przyglądając się np. scenariuszom, które czytam, zauważam, że niektóre role padają bardzo daleko od tej mojej „aktorskiej jabłoni”. Faktycznie mnie to ciekawi, że można dzięki temu odkryć w sobie jakąś nową przestrzeń i energię – opowiadał Mikołaj Kubacki.

Foto: Robert Sluszniak

Wiele do powiedzenia mieli również aktorzy i twórcy podczas sesji Q&A towarzyszących seansom. Na widzów w kinie w Akademii Sztuk Pięknych czekali najpierw Wojciech Smarzowski i Marcin Dorociński, którzy zdradzili szczegóły pracy nad filmem „Róża”, a następnie ich miejsce zajął tegoroczny laureat nagrody „Pod Prąd” Jim Sheridan, który podzielił się z publicznością spostrzeżeniami dotyczącymi jego najnowszej produkcji pod tytułem „Werdykt”. Oparłem film na próbie obalenia tego, co zasadniczo wydarzyło się w gatunku true crime – że metodologia Trumana Capote z powieści „Z zimną krwią” stała się dominującym motywem. Tak więc 99% wszystkich programów wygląda tak: „oto osoba, która to zrobiła i oto, na co zasługuje”. A ja powiedziałbym, że osobą bardziej interesującą niż Truman Capote jest angielski analityk z czasów Coleridge’a, Thomas De Quincey. On zawsze mówił o sztuce morderstwa i o tym, kto był najlepszym mordercą, ale powodem, dla którego to robił, było pokazanie, że ta osoba nie mogła tego zrobić. I tak właśnie do tego podszedłem w pracy przy tym filmie – komentował irlandzki reżyser.

Aleksandra Kubas

Patronat „Rzeczpospolitej”