W tym tygodniu posłanka SLD Anita Błochowiak zamierza zgłosić wniosek o wezwanie Aleksandra Grada, ministra skarbu, przed sejmową komisję, by wyjaśnił, co było powodem zerwania negocjacji z Eureko w końcu czerwca.
Błochowiak zaznacza, że polski budżet nie udźwignie takiej sumy, jakiej żąda zagraniczny inwestor w PZU. – Nie wyobrażam sobie, żeby to było możliwe z polskiego budżetu – przyznaje także poseł Jan Łopata z PSL.
Posłanka SLD zwraca uwagę, że to posłowie będą musieli w przyszłości zdecydować o wypłacie ewentualnego odszkodowania. To oni będą uchwalać ustawę budżetową. Zbigniew Chlebowski zaś uważa, że warto zastanowić się nad wykupieniem akcji PZU od holenderskiego inwestora. Nie podaje jednak szczegółów.
– W tej sprawie powinna być ugoda za każdą cenę – dodaje także Chlebowski. – Musi ona też jednak zabezpieczać interesy Skarbu Państwa – zaznacza.
12 ministrów zajmowało się dotychczas sprawą prywatyzacji PZU
Czy PZU potrzebny jest większościowy inwestor zagraniczny? Jaki powinien być docelowy skład akcjonariatu tej spółki? – zapytaliśmy polityków z Wiejskiej.
Reprezentanci PSL i PiS są zgodni: – PZU nie jest i nie był potrzebny żaden zagraniczny inwestor – mówią Aleksandra Natalli-Świat (PiS) i Jan Łopata (PSL). Posłanka uważa, że Skarb Państwa powinien pozostać większościowym akcjonariuszem tej spółki.
– PZU powinno pozostać w polskich rękach, ale decyzja w tej sprawie dawno została już podjęta i nie ma sensu dłużej o tym dyskutować – uważa Anita Błochowiak (LiD). – Teraz trzeba zająć się minimalizowaniem strat z tego tytułu – dodaje. Zbigniew Chlebowski (PO) w ogóle nie chce na ten temat rozmawiać.
Zapytaliśmy także, z jakich pieniędzy trzeba będzie zapłacić ewentualne odszkodowanie.
– Eureko nie należy się żadne odszkodowanie – uważa Natalli-Świat. – Eureko nie respektowało polskiego porządku prawnego, gdyż to nie sąd arbitrażowy jest właściwy do rozstrzygania tego sporu, ale polski sąd – tłumaczy posłanka.
Eksperci dodają, że część polityków zakłada, iż na ewentualną wypłatę dla Eureko nie można przeznaczyć bezpośrednio pieniędzy podatników, bo stwarzałoby to zbyt duże ryzyko polityczne. – Można spróbować wykorzystać kapitały samego PZU – twierdzi rozmówca ”Rz”.
Przed trzema laty Jacek Socha jako jedyny minister skarbu wynegocjował ugodę z Eureko, które ma 33 proc. akcji polskiego ubezpieczyciela. Po ataku polityków wycofał się. Sejm kilkakrotnie przyjmował uchwały i dezyderaty dla rządu o wstrzymaniu prywatyzacji. Działała nawet specjalna komisja śledcza. Jej wnioski (główny: unieważnienie tej prywatyzacji) nie zostały wprowadzone w życie przez kolejne rządy.