Reklama
Rozwiń
Reklama

Nadal mało oszczędzamy

Gospodarka zwalnia, a my nie ograniczamy wydatków. W tym roku aż 66 proc. Polaków stwierdziło, że nic nie odłoży na gorsze czasy – wynika z sondażu „Rz”

Aktualizacja: 27.01.2009 08:17 Publikacja: 27.01.2009 03:34

Zakupy w Złotych Tarasach

Zakupy w Złotych Tarasach

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski

Sprzedaż detaliczna w grudniu 2008 r. wzrosła o 6,6 proc., licząc rok do roku. To oznacza, że nadal kryzys finansowy na świecie Polakom niestraszny i wybraliśmy przed świętami sklepową konsumpcję, a nie odkładanie na gorsze czasy.

Wprawdzie miniony rok był rekordowy pod względem zebranych przez banki depozytów, bo gospodarstwa domowe ulokowały w bankach 70 mld zł, ale zrobiła to stosunkowo wąska grupa osób. W ubiegłym roku tylko 26 proc. Polaków zgromadziło jakieś oszczędności – wynika z badań przeprowadzonych przez GfK Polonia na zlecenie „Rz”. Odkładanie części pensji w tym roku zadeklarowało jedynie 23 proc. Ale aż 66 proc. ankietowanych stwierdziło, że nic nie odłoży.

– Żyjemy w podwójnej rzeczywistości; z jednej strony przyjmujemy do wiadomości fakt, że nadchodzi kryzys, z drugiej – emocjonalnie go nie odczuwamy – tłumaczy Leszek Mellibruda, psycholog biznesu.

Relacja oszczędności do produktu krajowego brutto wynosi w Polsce około 60 proc., podczas gdy w krajach Europy Zachodniej przekracza nawet 200 proc.

Dopóki nie odczuwamy kryzysu na własnej skórze, wydajemy tyle co w czasach koniunktury – w imię hasła, że spowolnienie jest wtedy, kiedy pracę traci nasz znajomy, a recesja dopiero wówczas, gdy stracimy ją my.

Reklama
Reklama

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego o sprzedaży detalicznej za grudzień wynika, że we wszystkich kategoriach nastąpił wzrost – wyjątkiem były paliwa, ale stało się tak na skutek znaczących obniżek cen na stacjach benzynowych (GUS liczy sprzedaż wartościowo). Znacznie wzrosła sprzedaż pojazdów, co ekonomiści tłumaczą agresywnymi promocjami w salonach. Więcej także kupowaliśmy żywności, ale zauważalny jest spadek dynamiki sprzedaży dóbr trwałego użytku – mebli, sprzętu AGD i RTV, która w grudniu obniżyła się do 15,3 proc. z ponad 20 proc. w listopadzie.

– Pogorszenie sprzedaży dóbr trwałych może być zwiastunem dalszego spadku optymizmu konsumentów i w konsekwencji zmniejszenia się sprzedaży detalicznej w kolejnych miesiącach – mówi Ernest Pytlarczyk, ekonomista BRE Banku. Taki efekt może nastąpić, gdy pogorszy się sytuacja na rynku pracy. Jest nie najlepiej. Wczoraj GUS podał, że stopa bezrobocia wzrosła w grudniu do 9,5 proc. z 9,1 proc. w listopadzie. Do zmniejszenia konsumpcji mogą się przyczynić także wolniej rosnące pensje – po kilku kwartałach wzrostu oscylującego w okolicach 10 proc. rok do roku w grudniu pensje w firmach wzrosły zaledwie o 5,4 proc. Od lata zeszłego roku zwalnia wyraźnie dynamika zatrudnienia.

A sytuacja może się jeszcze pogorszyć – z poniedziałkowego raportu Narodowego Banku Polskiego o koniunkturze w gospodarce wynika, że główną przeszkodą w działalności przedsiębiorstw jest teraz niski popyt – zarówno krajowy, jak i zagraniczny.

Firmy coraz mniej chętnie planują inwestycje, a coraz częściej deklarują redukcję pracowników – w badaniu banku centralnego zgłasza to 25 proc. firm, a dotyczy to głównie większych przedsiębiorstw.

[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorów

[mail=m.krzesniak@rp.pl]m.krzesniak@rp.pl[/mail]

Reklama
Reklama

[mail=m.kuk@rp.pl]m.kuk@rp.pl[/mail][/i]

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama