Reklama

Najbogatsi sypnęli miliardami

Zwiększenie kontroli nad rynkami finansowymi oraz 1,1 bln dolarów na walkę z kryzysem - to główne efekty spotkania w Londynie

Publikacja: 02.04.2009 21:06

Radość na szczycie. Od lewej w pierwszym rzędzie: minister spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej Je

Radość na szczycie. Od lewej w pierwszym rzędzie: minister spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej Jego Wysokość Książę Saud al Faisal bin Abdul Aziz al Saud, premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown, w drugim rzędzie: premier Turcji Tayyip Erdogan, premier Tajlandii Abhisit Vejjajiva, prezydent USA Barack Obama, premier Włoch Silvio Berlusconi, prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew i Meles Zenawi z organizacji NEPAD

Foto: AFP

Od bardzo dawna spotkanie przywódców najbogatszych państw świata nie odbywało się w tak trudnym okresie. Gospodarki USA, Japonii, Niemiec i reszty strefy euro pogrążyły się w recesji. Nawet dynamika rozwoju Chin w tym roku ma wynieść „tylko" ok. 6 proc.

Mimo to zaskoczeniem były nadspodziewanie konkretne decyzje podjęte na szczycie G20. Zdecydowano m.in. o zasileniu Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W efekcie będzie on już wkrótce dysponował na walkę z kryzysem kwotą 750 mld dol., a nie 250 mld, jak było dotychczas. Gdyby się okazało, że potrzeba jeszcze więcej środków, to od teraz fundusz ma prawo do pożyczania na światowych rynkach.

Na szczycie uzgodniono też, że niezbędne jest wyasygnowanie 250 mld dol. na wsparcie światowego handlu. Uczestnicy konferencji zobowiązali się także do zwalczania praktyk protekcjonistycznych.

Mniejsze okazały się też różnice w sprawach, które do tej pory dzieliły przywódców G20. Nie było starcia między wolnorynkowcami – prezydentem USA Barackiem Obamą i premierem Wielkiej Brytanii Gordonem Brownem – a zwolennikami większej interwencji państwa – kanclerz Niemiec Angelą Merkel i prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym.

Finansiści bardzo dobrze przyjęli ustalenia konferencji. Stąd wczorajsze ożywienie na światowych giełdach i wzrost cen ropy.

Reklama
Reklama

Szczyt G20 to jednak nie tylko rozmowy plenarne i polityczne negocjacje. Nie mniejszą uwagę mediów przyciągało to, co działo się za kulisami: menu uroczystej kolacji wydanej przez Gordona Browna, kreacje Michelle Obamy czy limuzyna prezydenta USA wyposażona w wyrzutnie granatów.

Nad bezpieczeństwem uczestników obrad i ich delegacji – tylko świta amerykańskiego prezydenta liczyła 500 osób – czuwało 10 tys. policjantów. Patrole stały na każdym rogu, snajperzy czuwali na dachach, a studzienki kanalizacyjne zostały zaśrubowane. W czwartek nie doszło jednak do zamieszek.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama