Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok znacznie ograniczyły aktywność zarówno giełdowych inwestorów, jak i graczy z rynku walutowego. Złoty zakończył rok na poziomie 4,1 zł za euro, chociaż jeszcze na początku grudnia przytłaczająca większość analityków uważała, że euro spadnie poniżej 4 zł.
Większość światowych banków inwestycyjnych zakłada, że złoty w kolejnych 12 miesiącach będzie się umacniał. Czy tak będzie już na początku stycznia? Odpowiedź na to pytanie zawarta będzie w notowaniach eurodolara.
W nadchodzącym tygodniu publikowane będą ważne dane makroekonomiczne, które mogą wpływać na zachowania inwestorów. W środę poznamy odczyt indeksu PMI dla strefy euro. Dla polskiej gospodarki z pewnością najważniejsze będą nastroje menedżerów z Niemiec. Jednak ważniejsze dla rynków będą dane o bezrobociu w USA, które ukażą się w piątek.
Jeśli lepsze od oczekiwanych odczyty doprowadzą do umocnienia dolara, to złoty może przestać dynamicznie zyskiwać na wartości. Przełoży się to również na mniejsze środki płynące na giełdy rynków wschodzących. Przeciwwagę może stanowić tzw. efekt stycznia, czyli przebudowa portfeli inwestycyjnych, która po tak doskonałym 2009 roku powinna doprowadzić do zwyżek na giełdach, a GPW może zaatakować ubiegłoroczne szczyty.