Reklama

Reakcja na wyniki, czyli ocena zarządu

Letni sezon publikacji kwartalnych wyników finansowych spółek giełdowych za Atlantykiem i w Europie rozkręca się na dobre. Nad Wisłą wszystko jeszcze przed nami

Publikacja: 26.07.2010 01:43

Tomasz Świderek

Tomasz Świderek

Foto: Rzeczpospolita

Przez lata co kwartał zestawiałem w tabelki prognozy wyników spółek notowanych na warszawskim parkiecie. I ze sporym zainteresowaniem patrzyłem, czy uśrednione prognozy się sprawdzają i który z analityków przewidział wyniki konkretnej spółki. W ten sposób powstawał mój prywatny ranking analityków.

Na wyniki kwartalne spółek patrzę nie tylko przez pryzmat liczb i procentów. Obserwuję też reakcje rynku. A te bywają zaskakujące. Czasami spółka zaskakuje rynek i publikuje wyniki lepsze od oczekiwanych, a mimo to kurs jej akcji nie nabiera rozpędu. Albo nieoczekiwanie publikuje złe wyniki i w zasadzie nic się nie dzieje.

Co stoi za takimi reakcjami? Zapewne perspektywy firmy, jej fundamenty albo postrzeganie branży i całej gospodarki.

Coraz częściej odnoszę jednak wrażenie, że reakcja na wyniki jest jednocześnie barometrem zaufania inwestorów do zarządu spółki. Dobrze ocenianemu rynek wybaczy jednorazową wpadkę.

W przypadku kiepsko ocenianego zarządu dobre wyniki są co najwyżej okazją do harców najbardziej spekulacyjnie nastawionych graczy. Ci z dłuższym horyzontem inwestycyjnym są z reguły jak tankowiec na oceanie. Każdy manewr, czyli decyzja, zajmuje sporo czasu.

Reklama
Reklama

Tegorocznemu sezonowi wyników towarzyszy fala żądań inwestorów dotyczących zmian w zarządach firm. Najgłośniejsze są zapewne oczekiwania inwestorów finansowych dotyczące zmiany prezesa Nokii, największego światowego producenta telefonów komórkowych. Powód: w ciągu ostatnich trzech lat, czyli od chwili pojawienia się na rynku pierwszego iPhone’a, telefonu komórkowego Apple’a, wartość rynkowa Nokii spadła o... miliard euro. W powszechnej opinii firma przespała ostatnie trzy lata i straciła pozycję lidera dyktującego trendy na komórkowym rynku.

Ale nie tylko głowa Olli-Pekki Kallasvuo interesuje niektórych inwestorów finansowych. Pojawiły się pogłoski, że są tacy, którzy oczekują, iż po dziesięciu latach stanowisko prezesa Microsoftu opuści Steve Ballmer. Powód: stagnacja cen akcji, i to mimo wzrostu rocznych obrotów z 23 mld dolarów w 2000 r. do rekordowego poziomu 62,5 mld dolarów w roku finansowym zakończonym 30 czerwca 2010 r.

W Polsce inwestorzy finansowi rzadko żądają odwołania szefów spółek. Najgłośniejsza zmiana warty miała miejsce dziewięć lat temu, gdy fotel prezesa straciła Barbara Lundberg, szefowa Elektrimu.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama