Zgodnie z ustawą, kredytobiorca zadłużony w walucie obcej, np. we franku szwajcarskim lub euro, będzie mógł spłacać raty kredytu walutą kupioną w innej instytucji niż ta, która udzieliła mu kredytu, a w której kosztuje ona mniej.
Według nowych przepisów, bank nie będzie mógł w takim przypadku żądać dodatkowych opłat czy prowizji, ani kosztownych aneksów do umowy, jak to się dzieje obecnie. Zmiany mają objąć zarówno nowe kredyty, jak i te już zawarte, w części niespłaconej do dnia wejścia w życie ustawy. Ponadto w umowie kredytowej będzie musiała zostać zapisana wartość spreadu, po którym bank będzie sprzedawał klientowi walutę. Obecnie spready potrafią, w zależności od banku, sięgać od 5 do nawet 12 proc.
Ustawę zanegował podczas wtorkowego posiedzenia senackiej komisji budżetu i finansów publicznych wiceprezes Związku Banków Polskich Jerzy Bańka, który stwierdził, że w ocenie ZBP ustawa jest zbędna, ponieważ regulacje spreadowe zawarte są w obowiązujących przepisach nadzorczych. Chodzi o tzw. rekomendację SII Komisji Nadzoru Finansowego.
Biuro legislacyjne Senatu stwierdziło podczas posiedzenia senackiej komisji, że wyważenie interesów obu stron - kredytobiorców i banków - jest w tym przypadku trudne. „Mogą pojawić się wątpliwości, co do zgodności tej ustawy z wartościami konstytucyjnymi oraz zasadą kształtowania warunków umownych. Nie są to jednak zarzuty, które wynikają z tej ustawy wprost" - stwierdziło biuro legislacyjne.