Znacznie słabsze niż zakładano dane o październikowej koniunkturze (wskaźnik PMI) w przemyśle i usługach w strefie euro oraz najważniejszych gospodarkach europejskich, przekreśliły szanse na poprawę sentymentu na rynkach finanansowych. Inwestorzy znowu zaczęli szukać tzw. bezpiecznych przystani, gdzie mogliby ulokować aktywa bez obaw, że stracą na wartości. Dlatego w środę dużym wzięciem, szczególnie w pierwszej części notowań, cieszył się amerykański dolar.

W Warszawie, mimo spokojnego początku, sesja zdominowana była przez sprzedających. Nasz pieniądz z niewielkimi przerwamo aż do zamknięcia tracił na wartości. Na finiszu za euro należało już płacić ponad 4,15 zł czyli 0,6 proc. (ponad dwa grosze)?więcej niż we wtorek. To równocześnie najwyższy kurs od miesiąca. Szwajcarski frank zyskiwał 0,6 proc. do przeszło 3,43 zł. Jeszcze więcej, bo 0,7 proc., do 3,2-3,21 zł, drożał dolar.

Kolejny dzień z rzędu spadały również ceny polskich obligacji. Rentowność papierów dziesięcioletnich wzrosła do 4,48 proc. z 4,46 proc. dzień wcześniej. W przypadku pięciolatek oprocentowanie zwyżkowało do 4,08 proc. z 4,04 proc. a dwulatek do 3,86 proc. z 3,85 proc.