Ujednolicenie kursów dewizowych ma być zasadniczym posunięciem zmniejszającym wypaczenia w gospodarce, nękanej stałymi niedoborami produktów i rosnącymi cenami artykułów konsumpcyjnych, które doprowadziły ten kraj do stagflacji.
Rafael Ramirez, wicepremier odpowiedzialny za gospodarkę, minister sektora naftowego i wydobywczego oraz prezes państwowego koncernu Petroleos de Venezuela (PDVSA) oświadczył na spotkaniu w Londynie z inwestorami, że wprowadzenie jednolitego kursu dewizowego jest głównym elementem rządowego planu zwiększenia wzrostu gospodarczego. — Będziemy nadal organizować takie spotkania zgodnie z instrukcjami prezydenta Nicolasa Maduro, by przywrócić łączność z rynkami finansowymi — dodał.
Obecna polityka dewizowa, podjęta 11 lat temu przez zmarłego prezydenta Hugo Chaveza przewiduje przeliczanie dolara na 6,3 boliwarów dla dóbr priorytetowych, na około 10 boliwarów w systemie aukcyjnym Sicad i na ok. 50 na rynku Sicad 2. Maduro przyznał, że ten ostatni nie funkcjonuje jak zakładano i obiecał ulepszenia w najbliższych miesiącach.
Opozycja twierdzi, że ujednolicenie kursów dewizowych to eufemizm na dewaluację, która zwiększy inflację, a ta wyniosła w maju 60,9 proc. rocznie. — Dewaluacja jest jedynie przydatna jako część narzędzi w ramach innych działań mających przywrócić równowagę gospodarce — uważa analityk Ameryki Łacińskiej w Goldman Sachs, Alberto Ramos.
Wicepremier Ramirez powiedział, że Wenezuela przesunie do swych rezerw międzynarodowych pieniądze trzymane w niejasnych funduszach kierowanych przez państwo, w tym 100 mld dolarów z funduszu rozwojowego. To powinno spodobać się inwestorom, którzy narzekali na brak przejrzystości w zarządzaniu aktywami tego kraju.