Reklama

Inwestycje w kadry najważniejsze

Dopóki administracji nie będzie stać na zatrudnienie wysokiej klasy dobrze opłacanych specjalistów, dopóty cyfryzacja nie nabierze rozpędu.

Publikacja: 11.10.2016 05:28

Uczestnicy debaty zgodzili się, że społeczeństwo oczekuje dużo większej liczby e-usług ze strony adm

Uczestnicy debaty zgodzili się, że społeczeństwo oczekuje dużo większej liczby e-usług ze strony administracji i że powinny to być usługi proste, ale umożliwiające szybkie i całkowite załatwienie spraw obywateli bez konieczności wizyty w urzędzie

Foto: Fotorzepa, Robert Gardzinski

O strategii cyfryzacji państwa, ale też wpływie internetu na rozwój Polski i rodzimego biznesu dyskutowali w piątek uczestnicy debaty zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą". – W 2006 r., kiedy zaczynałam pracę w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej, było ok. 800 tys. linii internetowych, w większości wdzwanianych. Rzeczywistość bardzo szybko się jednak zmieniała, podobnie jak ceny za internet. Sześć lat przeniosło nas w zupełnie inną epokę i w 2012 r. było już 11 mln klientów – wspominała Anna Streżyńska, minister cyfryzacji.

Jak przyznała, teraz nie przykłada już nadmiernej wagi do takich statystyk. – Rynek interesuje mnie teraz dlatego, że wciąż, niestety, są miejsca, gdzie internetu nie ma, ale tam gdzie on zawitał, dynamika zmian jakościowych i cenowych jest zadowalająca, choć nadal mamy Polskę dwóch prędkości. Zupełnie inne ceny są w dużych miastach, gdzie jest pełna konkurencja, duża presja telewizji kablowych i głęboka penetracja komórkowa, i zupełnie inne przy niskiej jakości usług w małych miejscowościach i na wsiach – tłumaczyła szefowa resortu cyfryzacji. Rząd dostrzega ten rozdźwięk, ale za pozytyw uznaje fakt, że większość Polaków dostęp do internetu (stacjonarny lub komórkowy) posiada. Teraz chodzi o zapewnienie całego spektrum usług przydatnych dla obywateli i biznesu.

I właśnie z tej perspektywy rozwój sieci w Polsce oceniała Kinga Piecuch, prezes SAP Polska. – Jako obywatelkę i matkę cieszy mnie szeroki dostęp do wiedzy i rozrywki, bankowe przelewy elektroniczne i to, że internet ułatwia życie osobom starszym zarówno w pracy, jak i w kontakcie z rodziną czy znajomymi. To szansa na aktywizację ludzi starszych i tym samym niejako odmłodzenie społeczeństwa. Z kolei z perspektywy młodego pokolenia to znacznie większe szanse rozwoju – mówiła Piecuch. Wskazała jednak i na dużą słabość, którą odczuwa spora część społeczeństwa, w szczególności przedsiębiorcy, jaką jest brak sieci w pociągach PKP InterCity oraz w samolotach PLL LOT.

Usługi wysokiej jakości

– Przez ostatnie 30 lat doszło do trzech rewolucji. Pierwszą była komputeryzacja. Drugą internet w klasycznym wydaniu i trzecią, chyba najważniejszą, jest mobilność, czyli dostęp do usług przez internet wszędzie. Dzięki mobilności zmieniają się modele biznesowe całych sektorów. Fascynujące jest to, że każda fala zmian niesie ze sobą nowe możliwości zarówno dla graczy dużych, jak i małych. Teraz mamy do czynienia z fenomenem start-upów. Ciągle powstają nowe firmy i pojawiają się nowe pomysły – mówił Jarosław Chudziak, wiceprezes Accenture Polska. W jego ocenie jeśli idzie o usługi internetowe, to jako kraj nie mamy się czego wstydzić. – Choć ogólnie nie można powiedzieć, że jesteśmy liderem, to w części dziedzin kreujemy nowe rozwiązania. Tworzy je np. polski sektor bankowy w zakresie bankowości mobilnej. Polskimi rozwiązaniami w tej dziedzinie inspirują się nie tylko w Europie, ale i w USA czy Hongkongu – wyjaśniał Chudziak.

Reklama
Reklama

Zdaniem Artura Waliszewskiego, dyrektora regionalnego Google'a na Polskę i Europę Środkowo-Wschodnią, polski rynek internetowy był zawsze mocno definiowany przez popyt. – Podaż była zawsze, a Polacy bardzo chętnie korzystali z tego, co im oferowano, pod warunkiem że oferta była wysokiej jakości. Przykładowo polskie portale bardzo wcześnie zaoferowały bezpłatną pocztę elektroniczną. Allegro rozkręciło w Polsce e-handel, a banki bankowość elektroniczną. Prawidłowość o popycie na wysokiej jakości usługi potwierdza się na innych rynkach – mówił Waliszewski. Jego zdaniem społeczeństwo chce nowych usług oferowanych przez internet. – Dobre zmiany przyswajamy szybko. To optymistyczny prognostyk, bo jeśli w branży internetowej pojawia się dobry pomysł, to najczęściej kończy się on sukcesem – mówił przedstawiciel Google.

 

Trudna cyfryzacja

Uczestnicy debaty mówili też o wyzwaniach związanych z cyfryzacją państwa. – W zakresie cyfryzacji chcemy dokonać zmiany jakościowej. Unikam jednak konkretnych terminów, bo to długi i złożony proces, a poza tym naprawiamy jednocześnie wszystkie niefunkcjonujące systemy i niewykonane programy – mówiła Streżyńska, ubolewając nad nieefektywnym wykorzystaniem dotacji na informatyzację z programu „Innowacyjna gospodarka". Jak zapewniała, w dostępie do transmisji danych, bo o niej trzeba mówić w dobie zaawansowanych technologii, rząd wprowadza przede wszystkim zmiany dotyczące obszarów i grup społecznie wykluczonych. Jednocześnie zajmuje się kwestiami dotyczącymi treści i umiejętności, które spowodują, że obywatele zaczną powszechnie z tej transmisji korzystać. – W programie operacyjnym „Polska cyfrowa", który jest programem wykonawczym do Narodowego Planu Szerokopasmowego, pojawiają się działania dotyczące rozwoju sieci i tu stawiamy na likwidację białych plam, ale i na internetyzację szkół – mówiła minister cyfryzacji. 100 proc. placówek szkolnych ma być objętych internetem do 2018 r., a dzieci mają być edukowane pod kątem nowoczesnych kompetencji informatycznych i programistycznych. Podobnie jest z dorosłymi, w szczególności powyżej 65. roku życia. Dla nich też uruchamiane są specjalne programy. – Oprócz tego jest Program Zintegrowanej Informatyzacji Państwa zakładający utworzenie informatycznego centrum rządu. Nie chodzi tylko o głównego informatyka kraju, czyli zespół metareguł przyświecających informatyzacji, ale przede wszystkim o budowę koncepcji architektury informacyjnej państwa i zasad, na jakich w ogóle budujemy te systemy, żeby ich nie dublować i jednocześnie oferować maksymalnie dużo usług – tłumaczyła Anna Streżyńska, dodając, że trzecim ogniwem są usługi dla obywateli.

Resort cyfryzacji ma plan usługowy i harmonogram jego wdrażania. Przykładowo w drugim kwartale 2017 r. ma działać MID, czyli mobilny dowód osobisty, który umożliwi identyfikację i załatwianie czynności administracyjnych za pomocą telefonu komórkowego. – Cyfryzacja powinna oznaczać przede wszystkim nowe usługi dla obywateli, a nie tylko nowe systemy. Dlatego ważne jest wskazanie interakcji pomiędzy społeczeństwem a administracją. Ta ostatnia powinna patrzeć oczyma obywateli – wskazywał Jarosław Chudziak.

Zbyt niskie płace

– Plany rządu cieszą, ale w naszym kraju mnóstwo się planuje, a brakuje realizacji, mocnej egzekucji ze strony decydentów. Ostatnio szwankowała ona choćby przy realizacji takich systemów jak CEPiK. Realizacja zamierzeń rządu zależy w głównej mierze od kompetentnej i zdeterminowanej kadry kierowniczej – stwierdziła Kinga Piecuch.

Reklama
Reklama

Niestety, jak przyznała minister Streżyńska, słabo opłacane kadry to jedna z głównych przyczyn ślimaczącej się cyfryzacji państwa. – Kadry są absolutnym sednem sprawy. Nie można skutecznie informatyzować procesów administracyjnych, kiedy informatykom płaci się 4,5–7 tys. brutto, a wiceminister odpowiedzialny za informatyzację zarabia 9,5 tys. zł brutto. Przykro mi bardzo, ale taka jest rzeczywistość w administracji i jesteśmy skazani albo na pasjonatów, albo na osoby o nie najwyższych kwalifikacjach – tłumaczyła Streżyńska. – Jeśli nie zainwestujemy w kadry w administracji, a ostatnie głosowanie w Sejmie pokazało, że nie ma zrozumienia dla podwyżek dla kadry kierowniczej, to grozi nam słabej jakości państwo – dodała. Przyznała, że sama opiera się na pracy tuzina pasjonatów, tyle że potrzebuje ich pięć razy więcej, a i ci, którzy ją otaczają, pracują z nią „chwilowo". Streżyńska ubolewała też, że interesy wielu firm i grup nacisku spowalniają wprowadzenie rozwiązań powszechnych w Europie. – Straszenie społeczeństwa demonami informatyzacji nie pomaga. To blokuje rozwój e-administracji. Jej się nie zatrzyma, ale można spowolnić. Zmiany mentalności, szczególnie starszego pokolenia, są potrzebne - tłumaczyła.

- Administracja jest wdzięcznym obiektem doradztwa szczególnie w dziedzinie cyfryzacji, ale krytykując trzeba przyznać, że nie wszystkie polskie firmy dopasowały się do internetu. Nawet wychwalane banki czy linie lotnicze mogłyby oferować dużo lepsze usługi, a pamiętajmy, że biznes ma dużo większe możliwości, w tym płacowe, i duże węższe produkty niż administracja. Dlatego patrzmy nieco chłodniej na efekty budowy e-administracji – apelował Waliszewski. Stwierdził jednocześnie, że długofalowe planowanie nie ma większego sensu. – W branży internetowej i informatycznej nie widziałem nigdy nawet trzyletniego planu, który po roku miałby sens. Nie fetyszyzujmy planowania. Jeśli popatrzymy na Google'a, Yahoo, Onet czy Allegro, to one zwykle tak nie robią. Najczęściej dobrze definiują fundamenty biznesu. Pozwalają sobie na porażki, ale szybkie i tanie. Wyciągają szybko wnioski i poprawiają projekty – tłumaczył przedstawiciel Google'a, podkreślając, że usługi po stronie użytkownika mają być proste, a złożoność i komplikacje systemów leżeć po stronie firm lub administracji.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama