W liście do sekretarza Rady Ministrów Macieja Bereka wicepremier Waldemar Pawlak napisał, że do rezerwy uprawnień powinno trafić dodatkowo ok. 5 mln ton CO
2
. Nieoficjalnie się dowiedzieliśmy, że jest to jeden z powodów, dla których wczoraj kolejny raz, projekt krajowego programu podziału Uprawnień do emisji CO
2
(KPRU) spadł z programu posiedzenia RM.
Waldemar Pawlak publicznie skrytykował w ubiegłym tygodniu najnowszy KPRU. W porównaniu z projektem z początku roku elektrownie zawodowe, sprzedające prąd na rynek, dostały w nim o 5 mln ton CO
2
więcej. Stało się to kosztem innych sektorów, głównie: stalowego, cementowego i ciepłowniczego. Przedsiębiorstwa z tych branż ostro skrytykowały nowy podział limitów CO
2
. Tym bardziej że nie spowoduje on znacznych korzyści dla klientów – skala podwyżek miałaby zmaleć tylko o 1 proc. w porównaniu z lutowym projektem. Ale energetyka ma poparcie w ministrze Skarbu Państwa Aleksandrze Gradzie.
12,4 mln t znajdzie się w rezerwie dla nowych zakładów, jeśli rząd zaakceptuje pomysł Pawlaka
Jeśli rząd przystanie na propozycję Pawlaka, to może zapobiec sporom między przedsiębiorcami. Niektórzy z nich już zapowiadali, że złożą do Trybunału Konstytucyjnego skargę na zmianę przydziałów. – Propozycja zwiększenia rezerwy jest znacznie mądrzejsza niż przyznawanie dodatkowych praw do CO
2
dla energetyki – uważa Tomasz Chruszczow, wiceprzewodniczący Forum CO
2
.
W obecnym projekcie KPRU rezerwa wynosi 7,4 mln ton. Z tej puli uprawnienia do emisji CO2 będą mogły dostać tylko nowo wybudowane zakłady i bloki energetyczne. Większość firm planuje kosztowne inwestycje i obawia się, że musiałyby dokupywać prawa do emisji CO
2
.