Reklama
Rozwiń
Reklama

Zaistnieć choćby przez chwilę

Chęć skupienia na sobie uwagi jest dobrym kluczem do zrozumienia wypowiedzi różnych polityków i proroków

Publikacja: 19.02.2009 01:19

Jakie czasy, tacy prorocy. Złe czasy kreują proroków fałszywych. Powinniśmy o tym pamiętać, bo inaczej i my zwariujemy. Dlatego, jeżeli spotykamy ludzi, którzy wypowiadają dzisiaj bardzo zdecydowane sądy lub swoim zachowaniem wprawiają nas w osłupienie, to poza klasycznymi w takich sytuacjach pytaniami: kto za tym stoi i w czyim to interesie, stawiajmy jeszcze pytanie dodatkowe: czy nie jest pan/pani (niepotrzebne skreślić) politycznym zombi?

Jeżeli odpowiedź będzie pozytywna, sprawa jest jasna. Nasz jasnowidz nie tyle prorokuje (fałszywie), co wydarzy się na świecie, ile przewiduje (na szczęście równie fałszywie), że powróci do łask i do władzy.

Jedynie w tych kategoriach mogę odczytywać artykuł George’a Sorosa opublikowany w „Wiedomostiach”. Autor jest tam przedstawiony jako znany amerykański finansista. I z całą powagą twierdzi, że „dopóki ceny nośników energii nie zaczną rosnąć, a gospodarka rosyjska odbudowywać się, dopóty możliwe są (ze strony Rosji) nowe awantury wojenne za granicą i nasilenie represji wewnątrz kraju”.

Z tezy tej jasno wynika, że świat powinien podnieść ceny ropy, a ponieważ jest to niemożliwe, przynajmniej musi zrobić zrzutkę na biedną Rosję, aby nie zrobiła nam kuku. Co prawda każdy dureń wie, że potencjalny wróg jest tym pokorniejszy, im jest słabszy, ale najwidoczniej znanemu finansiście wiedza ta jest obca. I to tak bardzo, że klasyczne pytanie: pan szanowny tak z głowy czy ktoś panu płaci, nie wystarcza.

Chęć skupienia na sobie uwagi jest także dobrym kluczem do zrozumienia innych wypowiedzi. Proszę przeczytać blogi panów: Czarneckiego (był taki polityk Samoobrony, są na to kwity), Piskorskiego czy apele polityków z ugrupowania Naprzód Polsko (nazwiska obu polityków tworzących to ugrupowanie z chrześcijańskiego miłosierdzia pomijam). Wszyscy oni twierdzą, że Polska się wali, ale oni zrobią wszystko, aby temu demontażowi zapobiec. Proszę znaleźć inną interpretację motywów tych wypowiedzi niż chęć zaistnienia.

Reklama
Reklama

Zaistnieć! To magiczne słowo okazuje się kluczem do zrozumienia wielu spraw. Bez niego nawet po wódce zrozumieć się nie da.

W sprawie Rokitowie versus Lufthansa obie przedstawiane wersje: warcholstwo polskiego polityka lub niemiecka agresja na Polskę nie najlepiej pasują do faktów. Wszak znany z inteligencji komentator „Dziennika” latał już parę razy samolotami i niewątpliwie zna przepisy. Nie jest też zapewne tak naiwny, aby sądzić, że jego nazwisko skłoni kapitana samolotu do złamania tych przepisów. Wygląda na to, że awantura w samolocie mogła być po prostu piarowskim zagraniem byłego polityka, aby raz jeszcze zaistnieć w mediach.

Martwi mnie bardzo, że nawet polityk, który mógł w życiu politycznym Polski odegrać wielką rolę, startuje w konkursie na mistera politycznego prosektorium. Niestety, wszystko wskazuje, że konkurs ten będzie trwał i rywalizacja będzie zacięta. Bo też nagroda jest wielka: zaistnienie w mediach. A tak wielu chciałoby zaistnieć choćby przez chwilę.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama