We wtorek w wielu miejscach w Polsce protestować będą rolnicy, którzy domagają się odejścia od unijnego „Zielonego ładu” ale przede wszystkim zablokowania granicy dla produktów żywnościowych z Ukrainy.

Reklama
Reklama

Dlaczego polscy rolnicy protestują?

Rolnicy przekonują, że napływ taniej żywności z Ukrainy do UE rujnuje ich działalność. Minister rolnictwa, Czesław Siekierski mówił niedawno, że mrożonych malin z Ukrainy wjechało do Polski tyle, że polscy rolnicy mogliby ich nie produkować. Zapowiedział też, że Polska — w rozmowach z Ukrainą - stara się wprowadzić limity na niektóre produkty żywnościowe wwożone do Polski.

Czytaj więcej

Ukraina może zakazać importu polskiej żywności. „To delikatny temat”

Rząd odrzuca jednak postulaty rolników domagających się całkowitego zamknięcia granicy dla ukraińskiej żywności.

- Niestety, kilka słów o sytuacji, która nie jest zwyczajna, sytuacji, która pokazuje codzienną erozję solidarności — mówił w wieczornym wystąpieniu prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski.

Wołodymyr Zełenski: Tylko 5 proc. eksportu rolnego z Ukrainy przechodzi przez polską granicę

- Rzeczy, które dzieją się na naszej zachodniej granicy, na granicy z Polską, nie mogą być uważane za normalne lub zwyczajne. Potrzebna jest prosta i jasna sprawiedliwość - dodał.

Rzeczy, które dzieją się na naszej zachodniej granicy, na granicy z Polską, nie mogą być uważane za normalne lub zwyczajne.

Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy

- Tylko 5 proc. naszego eksportu rolnego przechodzi przez polską granicę. Więc, w rzeczywistości, w całej sytuacji nie chodzi o zboże, ale raczej o politykę - mówił ukraiński prezydent.

- A w pobliżu Kupiańska, blisko rosyjskiej granicy, gdzie wroga artyleria nie milknie, informacje z granicy z Polską wydają się wręcz kpiną - dodał.

- Potrzebujemy wspólnych decyzji, racjonalnych decyzji, by rozwiązać tę sytuację. Decyzji podjętych przez nas i Polaków, przede wszystkim i przez wszystkich w Europie, którzy troszczą się o los Europy — podsumował Zełenski.