Pavel napisał, że jego wizyta w Polsce będzie służyć "zapewnieniu dobrego sąsiada" Czech i "przyjaciół z krajów bałtyckich", że Czechy "dotrzymują umów i że Andrej Babisz nie przemawiał w ich imieniu".
Wcześniej gen. Pavel pisał, że Babisz, swoimi słowami o tym, że nie wysłałby czeskich żołnierzy do Polski, ani do państw bałtyckich, gdyby kraje te zostały zaatakowane, "zignorował zobowiązania sojusznicze Czech" i "znacząco zagroził ich wiarygodności i bezpieczeństwu".
"Przeprosiny niczego nie zmienią" - dodał.
W czasie debaty prezydenckiej Babisz stwierdził, że jako zwierzchnik sił zbrojnych byłby przeciwny wysłaniu czeskich wojsk do obrony Polski i krajów bałtyckich, gdyby te zostały zaatakowane. Tymczasem Czechy, Polska, Litwa, Łotwa i Estonia należą do jednego sojuszu wojskowego - NATO.
- W żadnym przypadku nie wysyłałbym naszych dzieci na wojnę. Polska nie zostanie zaatakowana, musimy temu zapobiec - stwierdził Babisz, zaznaczając, że chce pokoju, a nie wojny oraz, że pytanie rozumie jako czysto hipotetyczne.
Czytaj więcej
Andrej Babisz, który ubiega się o urząd prezydenta Czech, stwierdził, że jako zwierzchnik sił zbrojnych byłby przeciwny wysłaniu czeskich wojsk do...
"Podczas debaty nie chciałem odpowiadać na hipotetyczne pytanie o inwazję na Polskę czy kraje bałtyckie. Jestem przekonany, że tak się nie stanie i nawet nie chcę o tym myśleć. Obowiązkiem światowych polityków jest zapobieganie wojnie" — napisał Babisz po debacie na Twitterze.
"Gdyby rzeczywiście doszło do ataku, to oczywiście postępowałbym zgodnie z artykułem 5. NATO. Nie ma co do tego dyskusji" - dodał.