USA i Filipiny łączy dwustronny sojusz obronny, który zobowiązuje każde z tych państw do obrony drugiego, jeśli któreś z nich padnie ofiarą ataku państwa trzeciego.

- Jeśli Amerykanie zaangażują się w wojnę i pojawią się tam (na Ukrainie - red.), dlaczego miałbym wysyłać moich żołnierzy? To nie jest nasza walka - powiedział Duterte w wygłoszonym w czwartek przemówieniu.

Czytaj więcej

Prezydent Filipin grozi: Niezaszczepieni, którzy wyjdą z domów, trafią do aresztu

- Jeśli przemoc rozleje się (po świecie - red.) i wojna w jakiś sposób dotrze do nas, będzie bardzo ciężko. Tak długo, jak jestem prezydentem, nie wyślę ani jednego żołnierza na wojnę - oświadczył prezydent Filipin, którego kadencja kończy się w tym roku.

To nie jest nasza walka

Rodrigo Duterte, prezydent Filipin

Po objęciu urzędu prezydenta Filipin Duterte podjął kroki mające na celu poprawić stosunki jego kraju z Moskwą, a jednocześnie krytykował niektóre aspekty amerykańskiej polityki.

Duterte dwukrotnie spotykał się z Putinem w Moskwie. W czwartkowym przemówieniu określił prezydenta Rosji mianem "osobistego przyjaciela". W przeszłości miał nazywać Putina swoim "idolem".