Na pytanie jak on sam śpi, w związku z sytuacją w Donbasie, Pieskow odparł: "nie mniej spokojnie". Po czym, po krótkiej pauzie dodał "ale czujnie".

Pieskow przekonywał jednocześnie, że eskalacja konfliktu w Donbasie, gdzie od 17 lutego zarówno prorosyjscy separatyści, jak i strona ukraińska, oskarżają drugą stronę konfliktu o naruszanie zasad zawieszenia broni, stwarza duże zagrożenie i - w związku z tym - jest źródłem niepokoju dla Kremla.

Czytaj więcej

Separatyści mówią o obawach przed ofensywą Ukrainy. "Wybrano kierunek"

Pytany o słowa prezydenta USA, Joe Bidena, który mówił, że informacji na temat sytuacji w Donbasie dostarcza mu 17 różnych agencji wywiadowczych, Pieskow odparł, że "tak, w USA jest ich wiele".

- Rosyjski prezydent też sobie z tym radzi. Nie ma tak wielu (agencji wywiadowczych), ale są one nie mniej skuteczne - stwierdził.

Pieskow zapewnił też, że Putin ma wiele źródeł o sytuacji w Donbasie, które dają mu "prawdziwy obraz stanu spraw".

60

Tyle ataków na terytorium kontrolowane przez Ukrainę mieli przeprowadzić 17 lutego separatyści

18 lutego minister obrony Ukrainy, Ołeksij Reznikow, występując na forum ukraińskiego parlamentu stwierdził, że na początku roku w rejonie konfliktu w Donbasie dochodziło codziennie od 2 do 5 przypadków łamania zasad zawieszenia broni. Tymczasem tylko 17 lutego miało dojść do 60 ataków na terytorium kontrolowane przez Ukrainę w Donbasie, z czego 43 przeprowadzono za pomocą broni, która - na mocy zawieszenia broni - nie powinna znajdować się w rejonie linii kontaktu.

Jednocześnie zarówno władze Donieckiej, jak i Ługańskiej Republiki Ludowej przekonują, że to strona ukraińska zaczęła naruszać zasady zawieszenia broni i ostrzeliwać terytorium kontrolowane przez separatystów z moździerzy, a nawet czołgów.