Biały Dom ogłosił w poniedziałek, że USA zdecydowały się na dyplomatyczny bojkot zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie, który nie oznacza jednak bojkotu igrzysk przez amerykańskich sportowców.

Waszyngton zdecydował się na taki krok w związku z łamaniem praw człowieka przez władze w Pekinie, zwłaszcza wobec muzułmańskiej mniejszości Ujgurów w Sinciangu.

Chiny skrytykowały tę decyzję. Rzecznik MSZ, Zhao Lijian, na konferencji prasowej zapowiedział sięgnięcie przez władze w Pekinie po "zdecydowane środki odwetowe".

Czytaj więcej

USA bojkotują igrzyska w Pekinie. Ambasada Chin: Nikt nie dba, czy przyjadą

- USA zapłacą wysoką cenę za swoje błędne działania - dodał Zhao, nie precyzując jednak, na jakie kroki zdecydują się Chiny. - Poczekajmy i zobaczymy - stwierdził jedynie.

Reuters przypomina, że USA będą gospodarzem letnich igrzysk olimpijskich w 2028 roku i starają się o organizację zimowych igrzysk olimpijskich dwa lata później.

Rzecznik MSZ Chin ocenił, że decyzja USA o bojkocie dyplomatycznym "zaszkodzi fundamentowi i atmosferze" igrzysk olimpijskich.

Zhao wezwał też USA, aby nie mieszały sportu z polityką, co - jak mówił - jest sprzeczne z zasadami olimpijskimi.