Wyniki analizy opublikowano na łamach "Journal of Medical Internet Research". Badacze wykryli "statystycznie istotne zwiększenie" liczby osób, uskarżających się na infekcje dróg oddechowych, trafiających do trzech szpitali i 180 klinik UCLA począwszy od 22 grudnia.

Pierwsze potwierdzone wynikiem testu zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2 wykryto w USA miesiąc później u pacjenta ze stanu Waszyngton, który wcześniej odwiedził Wuhan - miasto w Chinach, w którym pojawiło się pierwsze duże ognisko koronawirusa na świecie.

Dr Joann Elmore wraz z kolegami przeanalizowała informacje o blisko 10 mln pacjentów, którzy zgłosili się do placówek UCLA.

W rozmowie z CNN Elmore stwierdziła, że przeprowadzona przez jej zespół analiza wykazała, ze liczba pacjentów uskarżających się na problemy z oddychaniem, a także liczba osób hospitalizowanych w wyniku ostrej niewydolności oddechowej w placówkach objętych badaniem zwiększyła się między grudniem 2019 a lutym 2020 roku w porównaniu do średniej w poprzednich pięciu latach. Wzrost liczby takich przypadków da się zauważyć począwszy od ostatniego tygodnia grudnia.

Jednak Kristian Andersen, profesor immunologii i mikrobiologii w Scripps Research zwraca uwagę, że analiza genomu koronawirusa SARS-CoV-2 wskazuje, że pandemia "rozpoczęła się pod koniec listopada, na początku grudnia w Chinach". - A więc jest absolutnie niemożliwe, aby wirus mógł rozprzestrzeniać się szeroko w grudniu 2019 roku - dodaje.

Jego zdaniem wzrost liczby przypadków infekcji dróg oddechowych, o którym pisze dr Elmore, prawdopodobnie był efektem zakażeń wirusem grypy.