Rząd – po doświadczeniach ostatnich miesięcy – zachowuje bardzo ostrożne podejście, jeśli chodzi o komunikowanie tego, co wydarzy się od kwietnia z Narodowym Programem Szczepień. Jak wynika z naszych informacji, harmonogram na kolejne miesiące zostanie zaprezentowany w drugiej połowie marca.

Nowy plan szczepień będzie uwzględniał zwiększoną liczbę zakupionych dawek szczepionki. Zostanie przedstawiony dopiero, gdy uda się uzyskać w miarę „twarde" deklaracje od producentów. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w drugim kwartale może być dostępnych kilkanaście milionów dawek.

Jak się dowiadujemy, analizy rządu optymistycznie zakładają zwiększenie możliwości systemu, tak by można było szczepić ponad 1,5 mln osób tygodniowo. Pytanie, czy jest to możliwe.

Obecnie większość punktów otrzymuje tygodniowo 30 dawek, więc szczepienia idą wolno. – Nadal szczepimy pacjentów z grupy 80+. Mamy w kolejce 400 osób. Moglibyśmy szczepić znacznie więcej, mamy takie możliwości, ale brakuje szczepionek – usłyszeliśmy w jednej z małych przychodni na Mazowszu. W całym kraju przygotowania do kwietniowego przyspieszenia trwają. Eksperci są jednak sceptyczni. – Mamy w Polsce ok. 6 tys. punktów, ale większość z nich nie jest przygotowana do masowych szczepień. Obawiam się, że nie mamy w systemie takiej przepustowości, żeby dało się tygodniowo zaszczepić 1,5 mln ludzi bez organizacji dużych punktów szczepień, np. w szpitalach węzłowych – mówi „Rz" dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z Covid-19.

Priorytetem w nowym harmonogramie ma być zaszczepienie seniorów i osób najbardziej narażonych na śmierć po zakażeniu, tak by spadła liczba zmarłych i hospitalizowanych. Dopiero kolejny etap to osiągnięcie odporności populacyjnej.

Obecnie Polska doświadcza trzeciej fali pandemii. Do apogeum ma dojść na przełomie marca i kwietnia, chociaż są analizy wskazujące, że może się to wydarzyć kilkanaście dni później. NFZ zalecił ograniczenie lub zawieszenie planowanych zabiegów w związku z coraz trudniejszą sytuacją. Budzi to protesty lekarzy i opozycji.

Czy Polska powinna poszukać innych niż dotychczasowe źródeł szczepionek? Z badania IBRiS dla „Rzeczpospolitej" wynika, że Polacy nie chcą przyjmować specyfików produkcji chińskiej lub rosyjskiej. Sceptycznie podchodzi do tego ponad 60 proc. ankietowanych. Duże poparcie ma za to pomysł postawienia na polską szczepionkę, własny przemysł i uniezależnienie się od zewnętrznych źródeł. —jcs