Wicepremier Mateusz Morawiecki często podkreślał, że ważniejsza od tempa wzrostu gospodarki jest jego jakość. Do poprawy tej jakości prowadzić ma firmowana przez niego "Strategia na rzecz odpowiedzialnego rozwoju". Na razie jednak rozwój polskiej gospodarki staje się coraz bardziej jednowymiarowy: napędzają go wydatki konsumpcyjne, inwestycje zaś kuleją.
GUS potwierdził we wtorek wstępny szacunek z połowy sierpnia, w świetle którego PKB Polski powiększył się w II kw. o 3,1 proc., po wzroście o 3,0 proc. w I kw. br., czyli nieco poniżej oczekiwań ekonomistów. Podał również po raz pierwszy dane o strukturze wzrostu w tym okresie. Wynika z nich, że hamulcem gospodarki są inwestycje, których wartość tąpnęła w II kwartale o 4,9 proc. rok do roku, po zniżce o 1,8 proc. w I kwartale. Tymczasem większość ekonomistów oczekiwała stabilizacji inwestycji w II kwartale i przyspieszania ich wzrostu w kolejnych kwartałach. Teraz ostrzegają, że ożywienie w inwestycjach może przyjść dopiero w 2017 r. Wciąż jednak dominuje pogląd, że zapaść będzie przejściowa.
Niepewność paraliżuje
– O ile w I kw. br. spadek inwestycji można było przynajmniej częściowo tłumaczyć wysoką bazą odniesienia z I kw. 2015 r., to dane za II kw. jednoznacznie pokazały, że ich spadek ma głębszy charakter – zauważa Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku. Kluczową przyczyną załamania w inwestycjach są opóźnienia w wykorzystaniu funduszy unijnych z budżetu na lata 2014–2020. Widać to przede wszystkim w danych o inwestycjach samorządów, które w I półroczu malały w tempie ponad 50 proc. rok do roku, a także inwestycjach infrastrukturalnych: drogowych i kolejowych.
Zdaniem Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan, inwestycje samorządowe hamuje też polityczna niepewność. – W samorządach trwają teraz kontrole wydatków z lat ubiegłych, a dodatkowo rząd uruchomił 500+. Program ten finansowany jest z budżetu państwa, ale samorządy robią zapewne rezerwy na wypadek opóźnień w napływie środków. Rząd planuje także reformę szkolnictwa, co obarczy kosztami samorządy. Trudno się więc dziwić ich inwestycyjnej wstrzemięźliwości – uważa.
Firmy z bronią u nogi
Niepewność jest też wymieniana jako główna bariera dla inwestycji spółek, które zmalały (w firmach zatrudniających ponad 49 osób) w II kwartale o 3,4 proc. rok do roku, po zniżce o 6 proc. w I kwartale, głównie za sprawą spółek z udziałem skarbu państwa. – Niepewność globalna, dotycząca m.in. Brexitu i perspektyw gospodarek Eurolandu, a także lokalna, dotycząca polityki podatkowej i regulacyjnej nowego rządu, przekładają się na odkładanie przez firmy decyzji o nowych inwestycjach pomimo ich bardzo dobrych wyników finansowych, wysokiego w wielu branżach wykorzystania mocy produkcyjnych oraz zacieśniającej się sytuacji na rynku pracy – wskazuje Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao. Niepewność to w dużej mierze efekt priorytetów PiS. Ignacy Morawski, ekonomista z WISE Europa, dodaje, że inwestycje blokują też zmiany kadrowe w wielu instytucjach publicznych i spółkach skarbu państwa. Zwraca jednak uwagę na to, że firmy chcą inwestować, na co wskazuje to, że zwiększają zatrudnienie.