Gość zaznaczył, że cło było, jest i będzie. - Pomiędzy krajami Unii Europejskiej nie ma ceł i barier w handlu. Procedury celne zaczynają się w momencie przekraczania granicy UE – mówił Senda.
Przyznał, że relacje z Chinami w najbliższej przyszłości zapewne będą dalej tak wyglądały jak teraz. - Nowy Jedwabny Szlak tego nie zmieni. Za towar przywożony z Chin do Polski będzie trzeba zapłacić cło i podatek VAT lub akcyzowy – tłumaczył.
- Jedwabny Szlak chcemy wykorzystać nie tylko po to, żeby przywieźć towary. Bilans handlowy z Chinami jest obecnie dla nas bardzo niekorzystny. Importujemy towary za 24 mld zł, a eksportujemy tylko za 2 mld zł – dodał.
Tłumaczył, że administracja powinna być skuteczna, nie do końca widoczna i nie utrudniać działalności gospodarczej. - 2 lata temu w polskich portach wprowadziliśmy program Porty 24, gdzie wszystkie służby zobowiązały się, że towar, który wpływa, będzie odprawiony w ciągu 24 godzin. To przyniosło znamienite rezultaty. Podwoiła się ilość obsługiwanych kontenerów. Spadły też koszty obsługi – mówił Senda.
Gość przypomniał, że wielkość cła uzależniona jest od rodzaju towaru
- Stawki cła ustala Unia Europejska. Raz do roku publikowana jest taryfa celna. 80 proc. pobranych przez nas ceł wpływa do budżetu brukselskiego. Jest to ok. 16 mld euro rocznie z wszystkich krajów UE. 20 proc. pozostaje do dyspozycji budżetów państw – mówił.
Senda przypomniał, że obecnie znamienita część towarów na kolejowym Jedwabnym Szlaku przejeżdża tranzytem przez Polskę. - Z tego tytuły Polska nie ma praktycznie żadnej złotówki. Chcemy przedsiębiorców z Niemiec, Czech czy innych krajów, zaprosić, aby w Polsce zechcieli dokonać ostatecznej odprawy i u nas zapłacili cło i podatek. Przynajmniej, żeby tutaj złożyli zgłoszenie celne – tłumaczył.
Zachętą dla nich może być szybkość obsługi. - Najważniejszy element to skuteczna, efektywna i szybka obsługa przy dokonaniu zgłoszenia celnego – ocenił gość.
Coraz częściej na drogach można zobaczyć patrole z napisem „Służba Celno-Skarbowa”. - Od 1 marca istnieje Krajowa Administracja Skarbowa. Zajmują się oni uszczelnianiem systemu podatkowego. Po roku mamy efekty w postaci kolosalnego wzrostu sprzedaży legalnego paliwa na stacja. Z tego tytułu mamy kilka mld zł dodatkowego dochodu - mówił Senda.
Przypomniał, że podróżny wracający z zagranicy musi zapłacić cło i podatek jeśli wartość towarów przekroczy na lotnisku 430 euro. - Do tej kwoty spokojnie można kupić prezenty. Na granicy lądowej cło zapłacimy już po przekroczeniu 300 euro – tłumaczył.
- Warto pamiętać, że nie można przywozić więcej niż litr alkoholu mocnego i 2l wina – dodał.