Dziś praktycznie każda branża wspomina o kłopotach z pracownikami. Ile osób Budimex zatrudniał na początku (firma powstała w 1968 roku), a jak wygląda to dziś?

Bardzo różnie. Jako Centrala Handlu Zagranicznego pewnie był nas niecały 1000, ale na naszych budowach w tamtym czasie mogło pracować ok. 25 tys. osób z różnych polskich firm budowlanych. Gdy ja obejmowałem firmę w 1998 roku, liczyła ona 12 tys. osób. Wówczas byliśmy firmą wykonawczą. Podpisywaliśmy dużo kontraktów, w ramach których sami realizowaliśmy większość prac. Potem zaczęły się trudne czasy i należało znacznie ograniczyć zatrudnienie. Zeszliśmy do 4 tys. Dziś jest to między 6 a 7 tys. osób. Znów budujemy siły własne.

Po co wam to?

Bo podwykonawcy w wielu sytuacjach odmawiają nam wykonania prac. Wiemy, że siły własne mogą być droższe, ale nam zależy na wykonaniu kontraktu w terminie i na odpowiednim poziomie. Słyniemy z terminowości i solidności, i nie możemy sobie pozwolić na jakiekolwiek obniżenie standardów w tym zakresie.

Zapewne wynika to z sytuacji na rynku pracy. Zwyczajnie nie ma ludzi do pracy.

To prawda. Sytuacja jest bardzo trudna.

Zatrudniacie Ukraińców?

Też. Zatrudniamy Polaków, Ukraińców, a nawet sięgamy po ludzi z Dalekiego Wschodu. Ale to na razie początki, jednak musimy szukać alternatyw. Oceniamy, że w branży budowlanej brakuje ok. 150 tys. ludzi, a rezerwy pracowników z Ukrainy zaczynają się wyczerpywać. Coraz częściej bowiem jadą oni dalej na Zachód. Polska jest tylko przystankiem na pewien czas.

Jaki macie sposób na sprawne i – przede wszystkim – efektywne zarządzanie takim zespołem?

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już jutro, oglądaj ralację z Gali wręczenia nagród na rp.pl

Dowiedz się więcej

Mamy w tym wprawę i umiejętności, swoje wypracowane modele. Sprawny model organizacyjny pozwala nam na bycie liderem. Z jednej strony mamy określone szerokie procedury, których nie można łamać. Z drugiej jednak dajemy dużą swobodę – otrzymuje ją kierownik kontraktu, który jest traktowany niemal jak oddzielna firma. Do tego dochodzi silne nastawienie na wynik.

Jak to działa w praktyce?

Masz pewne procedury. Pewnych rzeczy robić nie możesz. Jednak dajemy ci dużą swobodę, zarządzasz projektem, jakbyś był prezesem firmy, i jesteś rozliczany z wyniku. To rozliczenie następuje w ten sposób, że skoro kierownik kontraktu jest szefem firmy, to my dla niego jesteśmy jak bank. Jeśli masz nadwyżkę finansową, to my nią zarządzamy i płacimy ci procent. Do wyniku otrzymujesz dodatkowe wynagrodzenie za generowanie gotówki na projekcie. Jeśli natomiast nie masz pieniędzy i my musimy ci je pożyczać, obciążamy cię kredytem. Takie podejście nauczyło ludzi dwóch rzeczy: walki o wynik i o „gotówkę w kasie”, która przekłada się na premie. To motywuje do pracy. Otrzymanie faktury od inwestora nie wystarczy. Ta faktura musi być jeszcze opłacona.

Czy sprawność w działaniu pozwoliła Wam na uzyskanie przewagi?

Myślę, że tak. A skoro jesteśmy lepsi, to mamy też nieco niższe ceny. To z kolei pozwala nam na wygrywanie większej liczby przetargów. A mimo wszystko i tak nadal szybko rośniemy.

Rozmawiała Ewa Matyszewska

Cała rozmowa z Markiem Michałowskim: https://www.bdo.pl/pl-pl/Publikacje/Przedsiebiorca-Miesiaca/2018/rozmowa-z-Markiem-Michalowskim-Przewodniczacym-Rady-Nadzorczej-Budimex-SA

Materiał powstał we współpracy z BDO Polska.