Górnicy ze wszystkich państwowych kopalń na Ukrainie zamierzają 12 maja przyjechać do Kijowa na bezterminowy protest. Będą domagać się nie tylko spłaty potężnych zaległości w wynagrodzeniach (ok. 2 mld hrywien, czyli 270 mln zł), ale też podwyżek i podniesienia bezpieczeństwa i prawa pracy.
„Kiedy 12, 13, 14 maja i w kolejne dni górnicy znajdą się pod kancelarią prezydenta i premiera, pojawią się bardzo konkretne pytania: jak mogą przetrwać miasta i rodziny górnicze? Górnicy stawiają pytania o podwyżki płac” - powiedział Mykoła Wołyńec, przewodniczący Niezależnego Związku Górników Ukrainy dla agencji Unian.
Szef związku dodał, że protesty górników będą się odbywać w różnych formach, nie tylko w Kijowie, ale także w regionach. Jest też zgoda związku na przeprowadzanie protestów pod ziemią w kopalniach.
Problemy z terminowymi wypłatami, ale też przerostem administracji, biurokracją, korupcją i nepotyzmem oraz bezpieczeństwem pracy, to nie nowość w ukraińskim górnictwie. W czerwcu 2020 roku górnicy z różnych regionów Ukrainy zorganizowali bezterminowy wiec protestacyjny, na którym m.in. zażądali zwrotu zaległości płacowych pracownikom kopalń państwowych.
3 września 2020 r. górnicy z kopalni rudy żelaza Oktiabrskaja w Kriwym Rogu, po nocnej zmianie, odmówili wyjścia na powierzchnię. Ogłosili protest z żądaniem m.in. podniesienia płac, zwolnienia kierownictwa, oraz zaprzestania naruszeń podczas certyfikacji. Strajk trwał półtora miesiąca.
Ukraińskie kopalnie są niedoinwestowane i niebezpieczne. Wypadki zdarzają się często. W 2020 r. m.in. w kopalni „Nowodrużeska” w obwodzie ługańskim zginął górnik podczas oczyszczania skały. W rejonie Kirowogradu zepsuła się winda w kopalni, w wyniku czego sześć osób zostało rannych.
W kwietniu 2021 r. w Kriwym Rogu także niesprawna, stara winda, która dawno wymagała wymiany, podczas zjazdu spadła z wielką prędkością na dno kopalni. Ciężko rannych zostało 9 górników.