Reklama

Wyspy to już nie taki raj

Brytyjska waluta słabnie, za to złoty wciąż się umacnia. To fatalna wiadomość dla wszystkich Polaków, którzy szukają szczęścia na Wyspach. W ciągu czterech lat zarobki polskich emigrantów w Wielkiej Brytanii zmniejszyły się, licząc w złotych, o jedną trzecią.

Aktualizacja: 09.05.2008 18:45 Publikacja: 09.05.2008 02:35

Wyspy to już nie taki raj

Foto: Fotorzepa

– Teraz przyjazd na Wyspy się kompletnie nie opłaca. Jak ja przyjeżdżałem do Londynu, to funt kosztował około 6,5 zł. Różnica w zarobkach była wyjątkowo duża. Teraz nie jest tak różowo – mówi Kamil Niwiński, menedżer w jednej z londyńskich restauracji.

Ten głos brzmi może zbyt dramatycznie, ale odzwierciedla nastroje wśród nowej polskiej emigracji. Obecnie średnia płaca w Wielkiej Brytanii wynosi w przeliczeniu na złote ok. 9 tys. i wciąż niemal trzykrotnie przewyższa średnią pensję w Polsce. Ale jeszcze kiedy Polska wchodziła do Unii Europejskiej, różnica była siedmiokrotna. Dochodzą przy tym dużo wyższe koszty utrzymania na Wyspach.

Przepaść płacowa zmniejsza się dzięki rosnącym w Polsce wynagrodzeniom, ale przede wszystkim dzięki taniejącemu funtowi. Już niedługo brytyjska waluta może kosztować tylko 4 zł. Zdaniem analityków wiedeńskiego Raiffeisen Banku może się to stać jeszcze w połowie 2008 r. Citigroup szacuje, że raczej pod koniec roku. Jeszcze na początku 2008 r. funt kosztował 5 zł, a w 2004 r. – 7 zł.

Do spadku kursu funta przyczynia się szybki wzrost gospodarczy i podwyżki stóp procentowych w Polsce oraz spowalniający wzrost i obniżki stóp w Wielkiej Brytanii. Wprawdzie wczoraj Bank Anglii pozostawił stopy procentowe bez zmian, ale niedługo będzie je obniżał.

Czy czeka nas fala powrotów? W marcu w Anglii pierwszy raz od 2004 r. spadła liczba emigrantów z Europy Wschodniej rejestrujących się do pracy. – Ale trudno oczekiwać dużej fali powrotów, choć większy odsetek emigrantów zacznie się nad tym zastanawiać. Spodziewałbym się, że wyhamuje trend emigracji – mówi Łukasz Tarnawa, ekonomista PKO BP. Ci, którzy posmakowali lepszego życia, nie dadzą się łatwo zachęcić do powrotu. – Gdyby ktoś mi zaoferował w Polsce 6 tys. zł, to bym wrócił. Za tę kwotę mógłbym mieć standard życia zbliżony do tego, który mam w Szkocji – mówi Michał Kasztelan, stolarz z Edynburga.

Reklama
Reklama

Na takie zarobki stolarze w Polsce jeszcze nie mogą liczyć. Ale sytuacja się poprawia. W 2004 r. w branży budowlanej na Wyspach można było zarobić niemal 15 tys. zł miesięcznie, teraz już „tylko” 9,5 tys. zł. W Polsce w tym czasie płaca w budownictwie wzrosła z 2,2 do 3 tys. zł.

Różnica jest mniejsza, ale wciąż duża. Wynika to m.in. z faktu, że budowlańcy są w Wielkiej Brytanii bardzo dobrze opłacani. Hydraulik może zarobić nawet 25 tys. funtów rocznie. Zresztą w zawodach wymagających wysokich umiejętności lub kwalifikacji różnice płacowe są największe. Średnie zarobki wykwalifikowanych lekarzy wynoszą na Wyspach ok. 20 tys. zł miesięcznie, o czym polski lekarz może tylko pomarzyć.

Bardziej odczuwalne jest zmniejszanie się przepaści płacowej w branżach, które nie wymagają dużych kwalifikacji – w hotelarstwie i gastronomii. Na Wyspach średnie zarobki w tej branży wynoszą 1,2 tys. funtów miesięcznie (obecnie ponad 5 tys. zł), a w Polsce – blisko 2,5 tys. zł. Zachęta, żeby zostać barmanem w Londynie lub Manchesterze, nie jest zatem bardzo silna, a będzie słabła, bo długoterminowe prognozy ekonomistów mówią, że złoty będzie się nadal umacniał.

— współpraca Magda Quandil, „Polski Express”, Londyn

Biznes
Firmy wracają do rekrutacji, rozmowy w Genewie, niemiecka gospodarka bez paliwa
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Rząd rusza z promocją zbrojeniówki, szczyt AI, Ford chce współpracy z Chinami
Biznes
"Tego przemysłu będzie w Europie coraz mniej". Ważnej branży grozi zapaść
Biznes
Europa stawia na niezależność, Polacy znikają z sieci, podatki dochodowe w UE
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama