– Obecnie nie są prowadzone prace nad rządową ustawą rozwiązującą problem opcji walutowych. Ja jestem przeciwnikiem ustawy, podobnie jak większość w koalicji, czyli posłowie PO – mówi „Rz” Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki. Bez poparcia PO są bardzo małe szanse na przeprowadzenie przez Sejm ustaw autorstwa innych klubów parlamentarnych.
[wyimek]5 mld zł to według KNF wysokość negatywnej wyceny umów opcyjnych w połowie kwietnia[/wyimek]Szejnfeld jeszcze pod koniec marca zapowiadał, że bliskie jest wypracowanie rozwiązania problemu opcji walutowych, które byłyby do zaakceptowania przez rząd, banki oraz dotknięte stratami firmy. Do porozumienia miało dojść jeszcze przed świętami wialkanocnymi. Dlaczego tak się nie stało?
– Problem opcji walutowych został bardzo poważnie rozdmuchany. Natomiast nie miał i nie ma tak dramatycznego znaczenia, jak się go przedstawiało – tłumaczy Adam Szejnfeld. Jego zdaniem szacunki o kilkudziesięciu czy kilkunastu miliardach strat opcyjnych polskich firm pojawiające się w mediach są przesadzone.
Słowa wiceministra stoją w sprzeczności z szacunkami, jakie podaje szef resortu gospodarki Waldemar Pawlak. Podczas kwietniowej debaty „Rz” powiedział, że według danych GUS w IV kw. 2008 r. koszty finansowe polskich firm wzrosły o 20 mld zł, co – jego zdaniem – obrazuje, ile firmy kosztowały opcje. Według Komisji Nadzoru Finansowego negatywna wycena opcji walutowych w połowie kwietnia wynosiła ok. 5 mld zł.
Rozczarowani zachowaniem rządzącej partii są przedstawiciele spółek, które straciły na opcjach. – Nie dostaliśmy absolutnie żadnej pomocy od państwa. Problem opcji został przeczekany przez rządzących – mówi Zbigniew Przybysz, prezes Stowarzyszenia na rzecz Obrony Polskich Przedsiębiorstw. Jak podkreśla, większość firm została już zmuszona do zawarcia ugód z bankami. – Obecnie chcemy, by firmy, na których banki wymusiły podpisanie ugody i jednoczesne zrzeczenie się roszczeń, miały jednak możliwość występować na drogę sądową – dodaje Przybysz.