Powyższa kwota potrzebna jest, by rodzinna dotąd firma mogła rozwijać się, nie tracąc dystansu do wyprzedzających ją grup: Lux-Medu i Medicoveru. Pierwsza z nich ma wsparcie silnego inwestora finansowego, funduszu Mid Europa Partners. Medicover zaś jest częścią międzynarodowej grupy działającej w branży ochrony zdrowia.
Prezes Rozwadowski rozważa dwie drogi pozyskania kapitału. Pierwsza to wejście na giełdę, druga wprowadzenie do spółki nowego udziałowca.
– Myślimy o inwestorze stricte finansowym, a nie branżowym czy związanym z branżą ubezpieczeniową – zaznacza szef Enel-Medu.
Na razie nie prowadzi żadnych negocjacji. Decyzje o wyborze formy dofinansowania mają zapaść najpóźniej do końca roku.
Enel-Med ma w dużej części gotowy plan wydatkowania pozyskanych od inwestora lub inwestorów pieniędzy uzupełnionych o kredyty. – Taką kwotę jesteśmy w stanie wykorzystać w ciągu mniej więcej dwóch lat – mówi Rozwadowski. Przede wszystkim spółka musi systematycznie powiększać liczbę przychodni, by nadążyć za rozwijającym się rynkiem prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych, które w najbliższym czasie będą głównym czynnikiem wzrostu w branży. W tym roku już otwarto pierwszą placówkę w Łodzi. Jej uruchomienie kosztowało ok. 8 mln zł. W planach na najbliższe miesiące są kolejne oddziały w Warszawie i Katowicach oraz pracownie specjalizujące się w diagnostyce obrazowej.