Skarb Państwa odrzucił w zeszłym tygodniu oferty zakupu akcji Polic i Puław. Mimo to pracownicy drugiej z tych firm, których propozycja również nie znalazła uznania w oczach Ministerstwa Skarbu, wcale nie rezygnują z planów przejęcia przedsiębiorstwa. Mogą natomiast obrać inną strategię.
– Będziemy dopracowywać ofertę i negocjować z bankami w celu pozyskania finansowania – mówi „Rz” Rafał Nowak, prezes spółki pracowniczej Chemia-Puławy. Nie wyklucza, że grono jej udziałowców rozszerzy się wkrótce o samorządy terytorialne, a także że zawrze sojusz z innym inwestorem finansowym lub branżowym. – Moglibyśmy pójść tą samą drogą, jaką potoczyła się prywatyzacja kopalni Silesia – dodaje.
[wyimek]3 mld zł nawet tyle warte mogą być akcje firm chemicznych, które chce w tym roku sprzedać Ministerstwo Skarbu[/wyimek]
Inwestorem Silesii został PG Silesia, czyli podmiot, który początkowo funkcjonował jako klasyczna spółka pracownicza. Zanim jednak nabył akcje kopalni, sam zyskał nowego udziałowca, którym został czeski Energeticky a Prumyslovy Holding.
Choć kilka dni temu wiceminister skarbu państwa Adam Leszkiewicz mówił, że w ostatnich tygodniach zainteresowanie polskimi spółkami chemicznymi wyraziły zupełnie nowe podmioty, na razie trudno znaleźć potencjalnych inwestorów. Milczą Azoty Tarnów, choć prezes tej spółki Jerzy Marciniak zaledwie w zeszłym tygodniu nie wykluczał, że po ewentualnym odwołaniu przetargu prywatyzacyjnego może się ubiegać o przejęcie Polic.