Nie ma znaczenia deklaracja gwiazdora światowego futbolu ,że nie będzie pobierała żadnego wynagrodzenia , ani że przy jego asyście klub należący do katarskiego następcy tronu wygrał w ostatnią niedzielę z Olimpic Marseille 2:0.
Beckham podpisał umowę z francuskim klubem na pięć miesięcy pod koniec stycznia 2013. W kontrakcie zaznaczono,że jego rodzina pozostaje w Londynie, a wszystkie zarobki, jakie wypłaci mu PSG są przeznaczone na cele charytatywne dla funcjacji opiekujących się niepełnosprawnymi dziećmi we Francji.
Sam Beckham, jak i jego żona - Victoria są ludźmi bogatymi . Ich majątek - Victoria jest znaną na rynku projektantką mody jest szacowany na ponad 300 mln euro. W ubiegłym roku Beckham podpisał umowę z Qatar Stars Ligue wartą 30 mln euro rocznie, ma tam pracować jako zawodnik i trener jednocześnie. Tyle samo zainkasował za wykorzystanie jego wizerunku na plakatach reklamujących Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w tym kraju w 2022 roku. Natomiast kontrakt z PSG jest następstwem katarskich umów.
Kontrakt z francuskim klubem miał przyczynić się do umocnienia wizerunku PSG, bo PSG uzyskał na 5 miesięcy prawo do marketingowego wsparcia ze strony brytyjskiej gwiazdy. Koszulki z jego nazwiskiem i numerem 32 sprzedawane są już na świecie po ponad 100 euro za sztukę. W sklepie PSG na Polach Elizejskich w Paryżu są one najczęściej sprzedawanym towarem.W tym czasie przychody klubu z obecności Beckhama są szacowane na ponad 150 mln euro.Nie mowiąc o tym,że w dwa dni po podpisaniu umowy z brytyjskim gwiazdorem PSG wynegocjował również wart 150 mln euro kontrakt z dubajskimi liniami Emirates.
Jean-Claude Blanc,który zarządza PSG przyznał,że klub jest rzeczywiście w kontakcie z władzami podatkowymi. — Otrzymaliśmy wielostronicowe listy pytań dotyczących zarobków Beckhama i chcemy wszystko wyjaśnić tak szybko ,jak jest to możliwe. Podkreśla jednocześnie,że cały kontrakt jest wizerunkowy dla PSG,zaś lwia część wpływów, jakie zapewni brytyjski gwiazdor jest przeznaczona na cele charytatywne. Jak wynika z wyliczeń, PSG wypłaci beneficjentom ok 700 tys. euro miesięcznie. Dodatkowo klub płaci również za eskortę składającą się z 20 policjantów i 12 ochroniarzy, a piłkarz mieszka w apartamencie w hotelu Bristol, który kosztuje 22 tysiące euro za noc.
Jest niebywałe,aby francuskie władze podatkowe zajęła się podatkami cudzoziemca pracującego w tym kraju,zanim zainkasował on jakiekolwiek pieniądze. To pierwszy taki przypadek. Jednak urzędnicy są zdania,że skoro Beckham pracuje we Francji, to jego zarobki powinny być opodatkowane w tym kraju . Dla milionowych wypłat we Francji obowiązuje 50-procentowa stopa podatkowa, a rząd chce ją podnieść do 75 proc. Na razie nie jest w stanie tego zrobić,ponieważ Sąd Konstytucyjny uznał że taka stawka byłaby niezgodna z konstytucją.
Kontrakt Beckhama został skonstruowany tak,że francuski fiskus nie będzie miał prawa nałożenia dodatkowego podatku - 1,5 proc rocznie od jego światowych zarobków oraz majątku szacowanego na 300 mln euro, czyli dobrze ponad 5 mln euro. I o to zapewne w tej sprawie chodzi. Jego rzecznik mówi krótko: Nie rozumiem o co chodzi,wszystkie pieniądze oddaliśmy na cele charytatywne.Nie mamy nic do ukrycia.
Francuskie władze podatków odmówiły jakichkolwiek informacji dotyczących kontroli finansów Beckhama,przyznając jedynie,że wszyscy zarabiający miliony we Francji zostaną takiej kontroli poddani.
Afera z francuskimi podatkami Beckhama wydarzyła się w czasie,kiedy Francja dramatycznie walczy o powrót dawnej popularności o słynnym już liście właściciela firmy oponiarskiej Titan,Maurice Taylora,który wytłumaczył,że jego firma nie zainwestuje w tym kraju,bo Francuzi pracują zbyt krótko. Minister ożywienia przemysłowego,znany z wielu publicznych wpadek,Arnaud Montenbourg miotał się potem między umizgami i obelgami w stosunku do zagranicznych inwestorów,a w ostatni weekend w rozmowie z „Financial Times" przekonywał,że jego kraj jest dzisiaj pupilkiem inwestorów, mimo światowej negatywnej kampanii, a zagraniczne firmy wolą dzisiaj wybierać Francję,niż Niemcy, czy Stany Zjednoczone.
Debata dotycząca francuskiej gospodarki, która ma poważne kłopoty i nie jest w stanie powrócić do wzrostu , będzie jeszcze trwała. Obrońcami ,oprócz rządu są zagraniczne firmy,które zainwestowały we Francji,bo obawiają się odwetu ze strony władz. Maurice Taylor już usłyszał od ministra Montenbourga,że celnicy będą mieli ogromną frajdę szczególnie starannie sprawdzając opony importowane do Francji przez Titana. Afera z Beckhamem, też francuskiemu rządowi nie doda punktów w tej debacie.