– Zakup zakładu w Makowie Mazowieckim, który kiedyś należał do firmy Dr. Oetker, kosztował nas kilkadziesiąt milionów złotych – mówi „Rz" Andrzej Grabowski, współwłaściciel grupy Polmlek. – Kolejne 30 mln zł wydamy na jego rozbudowę i modernizację.
Inwestycje w makowieckim zakładzie – siódmym w grupie – mają się zakończyć w listopadzie. Dzięki nim przetwórnia stanie się centrum produkcji tzw. galanterii mlecznej czy np. jogurtów. Polmlek będzie wytwarzał tam też desery o dłuższym terminie przydatności do spożycia.
Przejęcie pozwoli mu także zmniejszyć dystans do dwóch największych graczy na rynku mleczarskim w Polsce: Mlekpolu i Mlekovity.
– Zakład w Makowie Mazowieckim jest w stanie generować ok. 100 mln zł przychodów rocznie – mówi Andrzej Grabowski.
Ceny już spadają
To niejedyna inwestycja Polmleku. W ramach umowy z Warmińsko-Mazurską Specjalną Strefą Ekonomiczną grupa buduje w Lidzbarku Warmińskim zakład produkcji serwatki i serowarnię. Wyda na nie ok. 250 mln zł.
Grupa nie powiedziała także ostatniego słowa, jeżeli chodzi o przejęcia. – Rozmawiamy z kolejnym zakładem mleczarskim o przychodach sięgających 100 mln zł rocznie – zdradza Andrzej Grabowski.
Właściciel marki Warmia nie ogranicza rozwoju, mimo że sytuacja na rynku mleczarskim jest trudniejsza niż w roku poprzednim.
– W 2014 roku wartość sprzedaży branży mleczarskiej i jej rentowność mogą być niższe niż przed rokiem – uważa Jadwiga Seremak-Bulge z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
W ubiegłym roku zakłady mleczarskie sprzedały towary za 28,7 mld zł.
Słabsze na rynku mleczarskim było już I półrocze 2014 r. Do pogorszenia koniunktury przyczynił się spadek cen na świecie. W efekcie ceny zbytu zmalały w Polsce. W czerwcu były one o 6 proc. niższe niż w grudniu 2013 r.
Marta Skrzypczyk, ekonomista Banku BGŻ, zwraca uwagę, że w II półroczu spadać będą koszty produkcji, głównie ceny skupu mleka. Ale we znaki da się branży embargo nałożone przez Rosję na przetwory z mleka oraz warzywa, owoce, mięso i ryby z UE, USA, Kanady, Norwegii i Australii.
W ogniu krytyki
– Na skutek zakazu wyraźnie przyspieszyły spadki cen zbytu masła, mleka w proszku czy serów – mówi Skrzypczyk.
Branża, a szczególnie producenci serów, utraciła też ważny rynek zagraniczny. Seremak-Bulge podaje, że na ok. 103 tys. ton serów wyeksportowanych przez Polskę w I półroczu niemal 14 proc. przypadło na Rosję.
Organizacje skupiające przedstawicieli branży mleczarskiej skarżą się także na politykę cenową sieci handlowych Biedronka, Lidl i Kaufland. W liście do ich właścicieli – który trafił też do ministra rolnictwa Marka Sawickiego – napisały, że „propozycja bezwzględnego zredukowania cen produktów dostarczanych przez producentów do tych sieci obniża rentowność w zakładach produkcyjnych do poziomu poniżej kosztów wytworzenia produktu".
Do zamknięcia tego wydania „Rz" sieci nie odniosły się do listu.
Wsparcie dla Branży
Embargo szkodzi, Unia pomaga
Dziś w Brukseli odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie ministrów rolnictwa UE. Będzie poświęcone sytuacji na unijnym rynku po wprowadzeniu rosyjskiego embarga na m.in. produkty z mleka z Unii, USA, Kanady, Australii i Norwegii (zakaz obowiązuje od 7 sierpnia). W piątek ma także zostać opublikowana oficjalna decyzja Komisji Europejskiej, zatwierdzająca pomoc UE dla branży mleczarskiej. Unijne środki – mówi się o kwocie od 10 do 25 mln euro – przeznaczone będą na pokrycie kosztów prywatnego przechowywania masła i odtłuszczonego mleka w proszku. Wsparciem mają być objęci także producenci niektórych serów.—b.d., pap