Powodem jest brak w ustawie o odnawialnych źródłach energii okresów przejściowych między obecnym systemem wsparcia ekologicznych elektrowni (opierającym się na zielonych certyfikatach) a wchodzącym w życie od początku przyszłego roku modelem aukcyjnym.
Z tego względu Polenergia nie osiągnie 460 MW mocy wiatrowych – jak zakładała – do końca 2016 r., tylko rok później.
Rozciągnięcie inwestycji w czasie oznacza, że spółka będzie mogła częściowo finansować je także z własnych przepływów, jedynie posiłkując się papierami dłużnymi. Emisja obligacji planowana jest w najbliższym czasie.
Harmonogram tegorocznych inwestycji nie jest zagrożony. Polenergia zbuduje 110–150 MW, dzięki czemu pod koniec 2015 r. będzie dysponowała portfelem 260–300 MW w wietrze.
Do pierwszej aukcji, której spółka oczekuje w połowie przyszłego roku, przygotowywanych jest pięć projektów o łącznej mocy 284 MW.
– Spodziewam się, że będziemy jednym z najbardziej znaczących uczestników pierwszego przetargu. Liczę, że wsparcie otrzyma przynajmniej 170 MW – mówi Zbigniew Prokopowicz, prezes Polenergii.
Prawie 400 MW weźmie udział w kolejnych aukcjach w latach 2017–2019.
Spółka kontynuuje też prace nad projektami farm morskich o łącznej mocy 1,2 GW, które w 2016 r. powinny uzyskać zgody środowiskowe.
– Wsparcie dla tej technologii będzie możliwe w najbliższych trzech latach ze względu na pozytywny efekt netto (po uwzględnieniu wsparcia) dla gospodarki i konieczność wypełnienia celów klimatycznych do 2030 r. Zakładam, że pierwsza z naszych farm (na morzu – red.) może zacząć produkcję około 2021 r. – twierdzi Prokopowicz.
Dzięki zwiększaniu mocy wiatrowych Polenergia poprawia wyniki. W ubiegłym roku skorygowany zysk netto wyniósł 54,4 mln z, a wynik EBITDA – prawie 169 mln zł. To wzrost odpowiednio o 67,4 proc. i 22,8 proc. wobec 2013 r. W tym roku spółka prognozuje 204 mln zł wyniku EBITDA i 72,4 mln zł zysku netto.