Instalatorzy sprzętu do wytwarzania zielonej energii mieli według wstępnej koncepcji dostarczać do Banku Ochrony Środowiska gwarancje bankowe poświadczające jakość montowanych instalacji, np. na baterii słonecznej, i niezawodność ich serwisowania w długim terminie. Był to warunek konieczny do starania się o środki z programu NFOŚiGW. To wywołało burzę w środowisku. Teraz gwarancje mają być opcjonalne.
Mariusz Klimczak, prezes BOŚ, tłumaczy ten kompromis potrzebami firm instalacyjnych i ideą programu przygotowanego przez NFOŚiGW. Fundusz nie chce ograniczać rozwoju tego rynku.
– My też nie mamy takiego zamiaru. Chcemy tylko uniknąć błędów popełnionych przy programie dotacji do kolektorów słonecznych. Wraz z jego zakończeniem niektóre firmy plajtowały, a klienci zostawali bez serwisu z niesprawnymi urządzeniami – argumentuje Klimczak.
Skrojona pod prosumentów oferta ruszy 24 kwietnia, czyli z ponaddwutygodniowym opóźnieniem.
Teraz klient będzie mógł wybrać każdą firmę instalacyjną, która spełnia określone w programie NFOŚiGW warunki, ale przy wyborze tej opcji weźmie preferencyjny kredyt tylko na pięć lat. Jeśli zdecyduje się na dłuższy okres, a wykonawca instalacji bądź jej producent nie będzie posiadał gwarancji, będzie musiał przedstawić w banku dodatkowe zabezpieczenia.