Na razie nie wiadomo czy Winterkorn wiedział o montowaniu aplikacji umożliwiającej manipulacje wielkością emisji szkodliwych dla środowiska gazów wydalanych przez silniki diesla. Wiadomo natomiast, że sprawa dotyczy 11 mln pojazdów z silnikami diesla montowanymi w autach Volkswagena, Seata, Skody i Audi. Ok pół miliona takich aut zostało sprzedanych w USA, a ok 100 tys. w Polsce - według informacji firmy analitycznej Samar.
Przesłuchanie prezesa w sprawie zakłamywania danych dotyczących emisji spalin w niektórych silnikach diesla, co zostało przypadkiem wykryte w Stanach Zjednoczonych, rozpoczęła się już we wtorek popołudniu w siedzibie koncernu w Wolfsburgu. Na razie Winterkorn występuje wszędzie gdzie się da, przeprasza i zapewnia, że śledztwo odbędzie się przy otwartej kurtynie. Nic nie wskazuje jednak, aby z własnej woli miał się podać do dymisji. Rada nadzorcza ma jednak bardzo trudną decyzję do podjęcia, bo nadal nie wiadomo kto tak naprawdę jest winien oszustwa - czy wiedza zatrzymała się na poziomie inżynierów, informatyków, czy jednak wiedział o tym zarząd. I czy sam Winterkorn był świadom przekrętu z zaniżaniem wskaźników emisji, czy też nie.
Sam prezes w swoim wystąpieniu wideo, transmitowanym przez większość nie wspomniał ani słowem o możliwości podania się do dymisji. Mimo, że tylko w ciągu dwóch dni akcjonariusze stracili prawie 24 mld euro.
Zdaniem analityków jest duże prawdopodobieństwo, że bardzo skrupulatnemu Winterkornowi , który z cyrklem i miarką badał komponenty konkurencji (słynne są jego zdjęcia ze stoiska Hyundaia podczas jednej z wystaw samochodowych), nie powiedziano o nowatorskim sposobie obniżenia emisji spalin w autach grupy.
—Ale skoro nie powiedziano, to znaczy,że w Volkswagenie nie ma prawidłowego obiegu informacji - uważa Arndt Ellinhorst, analityk w Evercore ISI.
Przy tym sprawa nieprawidłowości przy pomiarze emisji wcale nie jest nowa, tylko dopiero teraz Amerykanie postanowili ją nagłośnić. Już w 2014 roku władze Kaliforni kontaktowały się z Volkswagenem w tej sprawie wskazując,że testy wykazują inne wartości, niż specyfikacja. Volkswagen przyjął informację do wiadomości,ale nie przyznał się,że jest winny. Dopiero jednak kiedy władze amerykańskie zagroziły niemieckiej grupie,że wstrzymają certyfikaty cała sprawa ujrzała światło dzienne, Przedstawiciel marki na rynku amerykańskim Michael Horn powiedział „Totalnie wszystko sp.....". I dlatego przyszłość Winterkorna, który objął to stanowisko w 2007 roku wisi na włosku.