Geopolityczne wydarzenia ostatnich miesięcy miały negatywny wpływ na nastroje osób zarządzających pionami finansowymi firm działających na terenie Europy. Ryzyko spowolnienia gospodarczego, wzrost ceny surowców oraz inflacji, jak również zaburzenia łańcuchów dostaw to główne obawy dyrektorów finansowych. Takie wnioski płyną z ostatniej edycji badania European CFO Survey, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte.

Nastroje w dół

Gdy jesienią 2021 r. przeprowadzano poprzednią edycję badania, światowa gospodarka powoli zaczynała wychodzić z kryzysu spowodowanego pandemią. Wielu europejskich dyrektorów finansowych z optymizmem spoglądało na kolejne miesiące. Atak Rosji na Ukrainę zdecydowanie pogorszył ich nastroje. Wyniki ankiety przeprowadzonej między marcem a kwietniem 2022 r. na grupie ponad 1,3 tys. dyrektorów finansowych z 28 krajów Europy pokazują wyraźne pogorszenie oczekiwań kadry finansowej co do najbliższej przyszłości.

Czytaj więcej

Zielona hochsztaplerka kwitnie. Biznes oszukuje konsumentów na potęgę

Obszarem, który wyraźnie niepokoi uczestników badania, są perspektywy finansowe przedsiębiorstw. Podczas poprzedniej edycji ankietowanych cechował optymizm. Widać to było po wskaźniku zaufania gospodarczego netto (różnicy między udziałem odpowiedzi pozytywnych i negatywnych), który wyniósł 32 proc. Wiosną 2022 r. nastroje znacząco się pogorszyły, indeks perspektyw finansowych spadł do -29 proc.

– O tym, że europejscy dyrektorzy finansowi są zaniepokojeni najbliższą przyszłością, świadczy fakt, że 48 proc. z badanych pesymistycznie oceniło perspektywy finansowe swoich spółek. Rosnąca niepewność gospodarcza oraz wzrost kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw powodują, że prawie połowa ankietowanych spodziewa się spadku marż operacyjnych w najbliższych 12 miesiącach – komentuje Robert Nowak, partner w dziale doradztwa podatkowego, lider zespołu Business Tax i programu CFO w Deloitte.

Na skutek obaw związanych z rozwojem sytuacji geopolitycznej, inflacji, spadku siły nabywczej pieniądza dyrektorzy finansowi przejawiają niespotykaną w historii badania niepewność. Wskaźnik netto liczby odpowiedzi wskazujących na znaczący poziom nieufności finansowej i gospodarczej wzrósł z 48 proc. (jesień 2021 r.) do 77 proc. (wiosna 2022 r.). A odsetek dyrektorów finansowych, którzy oceniają ogólny poziom niepewności finansowej i gospodarczej jako wysoki lub bardzo wysoki, wzrósł do 81 proc. (z 64 proc. jesienią 2021 r.). To najgorszy wynik w historii badania. Gorszy niż w czasie pandemii. Tymczasem wysoki poziom niepewności ma bezpośredni wpływ na to, jak dyrektorzy finansowi z Europy postrzegają ryzyko. Aż 84 proc. z nich twierdzi, że dzisiejsze czasy nie są dobrym momentem na podejmowanie odważniejszych działań. Gorzej to wyglądało tylko po wybuchu pandemii, w badaniu z wiosny 2020 r. (91 proc.) i tuż przed nią, jesienią 2019 r., gdy świat spodziewał się spowolnienia gospodarczego.

Polska bez inwestycji

– Wyniki europejskiego badania Deloitte dobrze wpisują się w to, co dzieje się w naszym kraju. Robiliśmy wśród naszych członków szybką sondę. Niepewność jako krytyczny problem w biznesie wskazało 80 proc. respondentów. Z tego powodu ponad 64 proc. firm wstrzymało planowane inwestycje lub z nich rezygnuje – mówi „Rzeczpospolitej” Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP.

Przekonuje, że powiązanie niepewności z inwestycjami to dziś fundamentalna sprawa. Tłumaczy, że podejmując decyzję o inwestycji, przedsiębiorca bada, ile będzie ona kosztowała, ile będzie kosztował kapitał na finansowanie procesu inwestycyjnego, a po drugiej stronie stawia strumień korzyści, jaki przyniesie zrealizowanie inwestycji. Jeśli pierwszy strumień jest mniejszy niż drugi, inwestycja jest realizowana, w przeciwnym razie nie. – Problem polega na tym, że w tej chwili oba te strumienie przestały być liniami widzianymi z pełną ostrością. Przedsiębiorca widzi je tak, jakby miał potężną wadę wzroku i źle dobrane szkła w okularach. Inaczej mówiąc, przedsiębiorcy utracili możliwość kontroli kosztów inwestycji. Nie wiedzą, czy cena, którą płacą za prąd, to będzie 50 euro za megawatogodzinę czy 1050 euro, czy koszt obsługi zadłużenia wyniesie 1–2 proc. czy 11–12. To zakresy zmienności bez precedensu w okresie ostatnich przeszło 30 lat – mówi Kamil Sobolewski.

Przekonuje, że źle byłoby i bez wybuchu wojny w Ukrainie. – Niecały rok temu prezes NBP mówił, że podnoszenie stóp procentowych byłoby szkolnym błędem. Wtedy koszt finansowania pomysłu inwestycyjnego firmy to było 1,5–2 proc. Dziś mówimy o koszcie finansowania inwestycji firm na poziomie 9 proc., czyli ów koszt wzrósł przeszło cztery razy. Nikt racjonalny nie podejmie ryzyka inwestycji – przekonuje główny ekonomista Pracodawców RP.

Zaznacza, że po wybuchu wojny plany inwestycyjne trafiały do ponownego rozpatrzenia. W tej chwili są zaś odraczane. – Przedsiębiorcy skupiają się raczej na walce o przetrwanie niż na ekspansji, rozwoju, nowych rynkach, nowych mocach. Tego nie ma. Nie było też w okresie pandemii i jeszcze przed wybuchem wojny z powodu destrukcyjnego działania Polskiego Ładu. Mamy więc za sobą tak naprawdę dwuletni okres braku inwestycji. I dalej ich nie będzie. A brak inwestycji negatywnie będzie się odbijał w przyszłości na potencjale produkcyjnym i dostępności różnych produktów – tłumaczy Sobolewski.

Już 80 proc. ryzyka recesji w Europie

Ryzyko recesji w strefie euro sięgnęło najwyższego poziomu od lipca 2020 r. – wynika z sondażu agencji Bloomberg wśród ekonomistów. Uczestnicy badania oszacowali aż na 80 proc. ryzyko, że w najbliższych 12 miesiącach gospodarka unii walutowej zanotuje dwa spadkowe kwartały z rzędu, co spełnia definicję recesji. To oznacza nasilenie się obaw o koniunkturę, bo jeszcze w poprzednim badaniu recesję zapowiadało „zaledwie” 60 proc. ankietowanych. Nielubiane słowo na „r” pojawia się w nagłówkach coraz częściej w miarę narastania obaw, że niedobory energii zimą doprowadzą do silnego spowolnienia aktywności gospodarczej. Będące największą gospodarką strefy euro Niemcy, które należą do krajów najbardziej podatnych na ograniczenia dostaw gazu, zapewne weszły w recesję już w kończącym się kwartale. Zdaniem respondentów badania osiągnięcia przez inflację szczytu należy się spodziewać dopiero w czwartym kwartale, kiedy powinna ona wynieść 9,6 proc. Do zakładanego przez Europejski Bank Centralny celu, sięgającego 2 proc., zejdzie ona nie wcześniej niż w 2024 r. Według ankietowanych do lutego stopa depozytowa wzrośnie do 2 proc., po czym się ustabilizuje. Kolejnej 75-punktowej podwyżki należy spodziewać jednak już w październiku.