Wydzielenie elektrowni węglowych, będące elementem procesu transformacji energetycznej, jest opóźnione względem poprzedniego planu od trzech do sześciu miesięcy. Aktywa te trafią do Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego (NABE). Nowy podmiot będzie posiadał ok. 60 proc. udziałów w rynku produkcji energii elektrycznej. Mimo to rząd nie planuje już prosić o zgodę Komisji Europejskiej na utworzenie tego podmiotu.
Opóźnienie procesu
Przygotowany rok wcześniej dokument rządowy „Transformacja sektora elektroenergetycznego w Polsce. Wydzielenie wytwórczych aktywów węglowych ze spółek z udziałem Skarbu Państwa” został w tym roku zaktualizowany i przyjęty przez rząd 1 marca. Względem harmonogramu z 2021 r. plany mają już ok. sześciu miesięcy opóźnienia.
W przyjętym dokumencie czytamy, że rozpoczęcie procesu analizy przedsiębiorstwa (due diligence) odbędzie się pod koniec roku. Wcześniej planowano ten proces na przełom 2021 i 2022 r. Wycena spółek ma się odbyć pod koniec tego roku. Wcześniej zakładano realizację tego etapu sześć miesięcy wcześniej. Finalny etap nabycia elektrowni węglowych przez NABE zaplanowano na sam koniec roku. Wedle poprzedniego dokumentu miało się to stać na przełomie drugiego i trzeciego kw. tego roku. Po wydzieleniu ze spółek energetycznych aktywów węglowych spółki powinny mieć ułatwiony dostęp do rynku w zakresie możliwości pozyskania finansowania zewnętrznego na nowe zeroemisyjne inwestycje.
Opóźniający się proces, paradoksalnie, może mieć korzystny wpływ na spółki energetyczne. Rok temu nikt nie przewidywał kryzysu energetycznego i agresji Rosji na Ukrainę. To przełożyło się na rekordowe ceny gazu i poszukiwanie alternatywy. Była nią tańsza energia z węgla. Marże polskich spółek posiadających elektrownie węglowe były rekordowe pod koniec ub. roku: w grudniu były one osiem–dziewięć razy wyższe niż rok wcześniej. Styczeń i luty były już mniej owocne, ale nadal korzystne.