Mamy boom na rynku surowców, ale widać go głównie w cenach. - Jeśli chodzi o popyt, nie jest on aż tak bardzo dynamiczny – mówił Płuska.
Przyznał, że w przypadku ropy na wzrost cen wpłynęło głównie porozumienie OPEC. - To zdarzenie mocno wyciąga ceny do góry, bo OPEC próbuje zbilansować rynek – tłumaczył.
- Jestem pesymistyczny co do poziomu cen. Uważam, że ceny będą się trzymać bliżej 50 dol. z tego względu, że siła OPEC nie jest taka sama jak to było 10 lat temu – wyjaśnił Płuska.
Prognozował, że w najbliższych świętach ceny paliw będą wyższe z uwagi na słabszą złotówkę. Do tego prognozy światowe, jeśli chodzi o okres zimowy, są trochę pesymistyczne. Przewiduje się, że ta zima będzie bardziej surowsza, co przełoży się na stan zapasów – mówił.
Podrożał również węgiel. - To są ceny, z których raczej nieco niżej zejdziemy – mówił. - Na rynku węgla energetycznego, czy koksującego jest kwestia Chin, które próbują ograniczyć sektor wydobywczy. Mocny spadek wydobycia w Chinach przekłada się na mocny import – dodał.
Spadają natomiast ceny złota. - Złoto przez krótki okres będzie passe – stwierdził analityk rynku surowców PKO BP. - Wzrost stóp procentowych w stanach Zjednoczonych i wzrost rynku akcji zniechęca inwestorów do złota. Mają lepszą alternatywę w innych aktywach – dodał. - Rynek się pomylił. Rynek myślał, że wygrana Trumpa będzie negatywnym czynnikiem dla gospodarki, a okazuje się, że sytuacja okazała się być odwrotna, więc inwestorzy zmienili w swoim portfelu aktywa. Ważna jest też sytuacja w Indiach. Indie starają się ograniczyć import złota, bo miało to negatywny wpływ na ich bilans płatniczy – podsumował Płuska.