Lepsze wyniki finansowe, to efekt ostrego cięcia kosztów, jakie przeprowadził prezes PSA, Carlos Tavares. Teraz mało rozrzutny, jak dotychczas, Portugalczyk zapowiada dywidendę w wysokości 48 centów na akcję. Akcjonariusze dostaną ją po raz pierwszy od 2011 roku.
— W ten sposób okazaliśmy, że potrafimy zarabiać pieniądze w bardzo trudnym konkurencyjnym otoczeniu. Nasza grupa w ten sposób przygotowuje warunki do zyskownego i solidnego wzrostu - powiedział Tavares cytowany w komunikacie firmy.
Za jego czasów (wszedł do zarządu PSA w 2014 roku) zwiększyły się także zasoby gotówki koncernu i wynoszą teraz 6,8 mld euro. To zdaniem wiceprezesa PSA ds finansowych, Jeana-Baptiste de Chatillon pozwoli koncernowi na generujące zyski inwestycje. De Chatillon przyznał jednak, że przejęcie Opla nie jest przesądzone.
Jeszcze trzy lata temu PSA borykała się z potężnymi kłopotami finansowymi. Koncern był zmuszony do wystąpienia o pomoc publiczną, co zaowocowało przejęciem pakietu akcji przez państwo, oraz wejściem chińskiego inwestora Dongfenga. Wtedy właśnie pojawił się Tavares. Teraz widzi on możliwość dalszego rozwoju poprzez przejęcia i wybrał jako partnera Opla/Vauxhalla należące do General Motors. Ta transakcja jest wyceniana na 2 mld dolarów, a jeśli do niej dojdzie, PSA stanie się drugą po Volkswagenie grupą motoryzacyjną w Europie. Volkswagen ma udział 24,1 proc., PSA plus Opel miałyby 16,3 proc., a Renault 10,1 proc.
Zasługą Tavaresa jest i to, że wypracował tak dobre wyniki finansowe praktycznie „ w biegu", w sytuacji przebudowania oferty, bo zamierza się skupić na produkcji bardziej dochodowych, droższych aut i silnego promowania marki DS. Marki Peugeot i Citroen przestały się kanibalizować, a DS ma pokazywać na jakie osiągnięcia stać PSA jeśli chodzi o segment premium i technologie Na ten rok PSA prognozuje stabilną sytuację na rynku europejskim, w Ameryce Południowej, oraz w Rosji i 5-procentowy wzrost sprzedaży w Chinach.
Mimo, że i PSA i Opel produkują w zasadzie bardzo podobne auta, to na poszczególnych rynkach nie ma między nimi ostrej konkurencji. Peugeot i Citroen są popularne na południu Europy, podczas gdy północ należy raczej do Opla, a Vauxhall ma swoją niszę w Wielkiej Brytanii.
Carlosowi Tavaresowi Opel nie wystarcza. W ostatni poniedziałek PSA poinformowała o zamiarze przejęcia udziałów w malezyjskim Proton Holdings, który jest właścicielem brytyjskiej marki sportowej Lotus. To już wyraźnie jest konik prezesa, który w przeszłości był kierowcą rajdowym, a i teraz lubi w wolnym czasie przycisnąć gaz na torze wyścigowym.
W planach ma także szybki powrót do Iranu, gdzie Opel miałby ogromne szanse na sukces, a w styczniu podpisał umowę na rozpoczęcie produkcji w Indiach.