Energicznie, z optymizmem i wiarą w przyszłość firmy prezentował w poniedziałek zarząd Orange Polska zamierzenia i założenia telekomu na kolejne trzy lata. W tym czasie akcje d. TPSA potaniały na warszawskiej giełdzie nawet o 9 proc., a na zamknięciu sesji kosztowały o 7,8 proc. mniej niż w piątek. Co się stało?

Orange od około dwóch lat inwestuje w światłowody (FTTH), wymieniając sieć miedzianą na internet przyszłości. Właśnie poinformował, że wyłoży na ten cel przez kolejne trzy lata 2,8 mld zł. Będzie to największa część inwestycyjnego planu grupy, który opiewać ma w latach 2018–2020 nawet na 6,4 mld zł. Takie są ambicje zarządu, któremu przewodzi Jean-Francois Fallacher, zwolennik zarówno światłowodu, jak i konwergentnych pakietów usług. – To przewidywania, nie prognoza – zastrzegał w poniedziałek Fallacher, odnosząc się do inwestycyjnego planu.

Fallacher przekonuje, że Orange przeżywa „momentum", ważny etap, który należy wykorzystać. To właśnie przyspieszeniu przemiany modelu biznesowego firmy mają służyć inwestycje.

Za 2,8 mld zł zasięg światłowodu Orange ma urosnąć do 5 mln gospodarstw domowych (z około 2 mln w czerwcu), uwzględniając sieci partnerów infrastrukturalnych (Inea czy Netia).

Firma liczy, że w 2020 r. będzie miała około 0,8 mln abonentów optycznego internetu i wiązanych z nim usług w pakiecie Orange Love. W sumie zaś liczba abonentów pakietów konwergentnych ma sięgnąć 1,8–2,4 mln, co oznacza przyrost o 1–1,5 mln w trzy lata. Mariusz Gaca, wiceprezes Orange ds. rynku klientów indywidualnych, podał, że dziś 10 proc. gospodarstw domowych płaci rachunki jednemu operatorowi. A więc potencjał jest – przekonywał.

Analityków martwi tempo zwrotu odzyskiwania inwestycji w światłowody. – Sądziłem, że Orange będzie bardziej selektywnie prowadził inwestycje w FTTH, tym bardziej że spodziewa się relatywnie niskiej penetracji nowej sieci – komentuje Przemysław Sawala-Uryasz, analityk Pekao IB.

Inwestorów zaskoczyć mogła wiadomość, ile jeszcze zaczekają na wzrost przychodów i EBITDA grupy. Zarząd Orange przyznał ostatecznie, że zamiast w przyszłym roku jego wyniki poprawią się później. EBITDA zacznie rosnąć w 2019 r., a przychody w 2020 r. Wtedy telekom może znowu wypłacić dywidendę, którą na czas inwestycji zamrożono.