Zaczynamy pracować nad prototypami i najlepszymi rozwiązaniami 6G. Obecnie pracuje nad tą technologią w naszym centrum R&D kilkanaście osób – mówi „Rzeczpospolitej" Stefan Znarowski, szef Centrum Badań i Rozwoju Ericssona w Polsce.

To znaczy, że nad kolejną generacją sieci komórkowych zaczynają pracować i operatorzy komórkowi w kraju. Ericsson jest dostawcą Polkomtela (właściciel marki Plus) oraz P4 (Play) i nie jest wykluczone, że to z ich strony usłyszymy o 6G najwcześniej.

Na razie jednak wszyscy czterej operatorzy mobilni koncentrują się na tym, aby zarobić na nowej dostępnej już generacji – 5G. Do zrobienia jest sporo.

Proteza 5G

Ze względu na opóźnienia w przydziale standardowych częstotliwości przeznaczonych dla sieci w tej technologii i brak decyzji państwa, którzy dostawcy infrastruktury mogą 5G w Polsce budować, postępy są wolniejsze niż w wielu innych krajach.

Są też mniejsze, niż mogliby sobie życzyć operatorzy, dostawcy ich infrastruktury czy np. mieszkańcy miejscowości pozbawieni szans na to, że ktoś doprowadzi im przewodowy internet.

Podstawowy kłopot jest taki, że trudno jest też promować zalety 5G, skoro ma się tylko jej protezę. Chodzi o to, że większość operatorów używa do 5G tych samych częstotliwości co do usług starszych generacji (2,1 GHz), a to sprawia, że użytkownicy nie czują różnicy, jakie powinien przynieść postęp technologiczny.

Nadal tylko Plus (Grupa Cyfrowy Polsat) ma do 5G osobne odpowiednio szerokie pasmo – 2,6 GHz – dzięki czemu może kusić klientów mobilnym internetem, podając konkretną maksymalną prędkość możliwą do osiągnięcia w idealnych warunkach – do 600 Mb/s.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Ilu klientów 5G

Pozostałej trójce pozostaje mówić o inwestycjach w maszty z 5G , coraz bogatszej ofercie telefonów i liczyć na termin aukcji pasma 3,6 GHz po wakacjach.

P4, operator sieci Play, zapowiedział miesiąc temu, że w końcu lipca będzie docierać z 5G do ponad 35 proc. populacji kraju. – Na koniec ubiegłego miesiąca mieliśmy 2576 nadajników 5G, które pokrywają swoim zasięgiem 35 proc. populacji kraju w ponad 700 miejscowościach – podaje Krzysztof Sylwerski z biura prasowego Playa. Jaką średnią prędkość internetu 5G uzyskują użytkownicy, firma nie zdradza.

Plus, który jako pierwszy przekroczył granicę 30 proc., do chwili zamknięcia tego wydania nie podał nowych danych, ale wiadomo, że też rośnie. O odpalanych co tydzień nowych stacjach bazowych informuje od niedawna T-Mobile. Ostatnio było ich 1950, ale jaki zasięg dają – firma nie podlicza.

Polskie telekomy na razie nie zdradzają też ciągle, ile osób używa ich sieci 5G.

30 proc. smartfonów

Sądząc po liczbie testów tej technologii odnotowanych przez firmę V-Speed – niewiele. Testy 5G stanowiły w I półroczu br. 1,5 proc. wszystkich testów przeprowadzonych przez użytkowników usług dostępu do internetu. Firma analityczna Analysys Mason prognozuje zaś, że użytkownicy internetu 5G będą stanowili w tym roku 3,5 proc. wszystkich użytkowników mobilnego internetu w Polsce.

Od operatorów i dostawców smartfonów wiemy natomiast, że urządzenia z 5G mają coraz większy udział w ich sprzedaży. W drugim kwartale tego roku sięgał on 30 proc. Potwierdzają to twarde dane z Orange Polska. Z danych, które przekazał nam Wojciech Jabczyński, rzecznik telekomu, wynika, że firma przez pierwszą połowę roku sprzedała ponad 100 tys. smartfonów z 5G (ponad 22 proc. z 465 tys.), a w samym drugim kw. około 65 tys. (ponad 29 proc. wszystkich).

– Saturacja 5G wśród wszystkich telefonów sprzedawanych w Polsce rośnie bardzo dynamicznie. Jeszcze w czwartym kwartale ub.r. w naszym wypadku miały one jednocyfrowy udział w sprzedaży, w pierwszym kwartale br. już kilkunastoprocentowy, a pod koniec drugiego – będzie to już kilkadziesiąt procent. Lada chwila udział ten skoczy do 50 proc. – mówi Andrzej Gładki, zastępca dyrektora generalnego Xiaomi na region Europy Środkowo-Wschodniej i kraje nordyckie. – Może się okazać, że telefon z 5G będzie łatwiej kupić niż telefon bez tej technologii – dodaje. Wszystko to – sądzi – na rynku, który w 2021 r. będzie nieco większy niż w roku 2019.

Gładki nie przeczy, że rosnący udział telefonów z 5G to efekt podaży, czyli oferty dostawców takich jak Xiaomi. – Nie mamy wyjścia. I nie chodzi o żadną przełomową funkcję, tzw. killer application, którą mają te aparaty, a której szukają użytkownicy. Z jednej strony operatorzy telekomunikacyjni napędzają popyt na 5G. Z drugiej zaś bardzo mocno postawiły na tę technologię Chiny. Tamtejsze społeczeństwo ją absorbuje szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. To ma przełożenie na cały świat. Zaczyna się od producentów chipsetów, bo muszą masowo przestawiać produkcję modeli na 5G, by odpowiedzieć na zapotrzebowanie Chin. Reszta świata musi się dostosować – mówi Gładki.

Chińscy operatorzy komórkowi ze względu na rozmiar kraju, w którym działają, to giganci 5G. Prognoza Ericssona na ten rok mówi, że w grudniu na świecie będzie 580 mln abonentów 5G. Chińskie telekomy w kwietniu obsługiwały ponad 300 mln użytkowników smartfonów z 5G. Co prawda korzystających stale z sieci 5G jest dużo mniej. China Mobile odnotowuje w miesiącu około 93 mln użytkowników sieci 5G, podczas gdy odpowiednią taryfę ma dwa razy więcej abonentów (189 mln w pierwszym kwartale br.).