Reklama

Jednoręcy bandyci idą na wojnę

Operatorzy żądają zmiany przepisów. Chcą, by maksymalne kwoty wygranych na automatach ustalane były nie częściej niż raz na sześć lat. Obecnie zmieniają się co roku

Publikacja: 03.03.2008 02:01

Jednoręcy bandyci idą na wojnę

Foto: Rzeczpospolita

Kosztowne zmiany oprogramowania i straty na skutek przestojów w pracy – to skutki tego, że maksymalne wygrane na automatach o niskich wygranych (AoNW) określone są w ustawie hazardowej w euro. Na takim automacie nie można jednorazowo wygrać więcej niż 15 euro. Cztery lata temu, gdy ustawa wchodziła w życie, było to ponad 60 zł, dziś – 53 zł.

– Żeby zmienić taki drobny szczegół, musimy zamówić u producenta nowe oprogramowanie, zainstalować je w tysiącach maszyn, następnie poddać je badaniu jednostki, która ma zezwolenie resortu finansów i która zaplombuje urządzenia. To kosztowny i czasochłonny proces – wyjaśnia Dominik Michael, członek zarządu Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych oraz przewodniczący rady nadzorczej firmy Stergame, która ma ponad 1100 automatów w Polsce.

Jakie jest wyjście z sytuacji?

– Można zinterpretować ustawę tak, aby nie trzeba było wymieniać oprogramowania częściej niż raz na sześć lat. Tyle czasu bowiem jest ważne pozwolenie na dany automat. Według analiz prawnych, którymi dysponujemy, można przyjąć, że równowartość 15 euro przeliczana jest na złote w momencie otrzymania zezwolenia na automat i obowiązuje przez cały okres ważności tego zezwolenia – wyjaśnia Michael.

Ministerstwo Finansów przyjęło jednak inną interpretację: wysokość maksymalnej stawki w danym roku ma być obliczana na podstawie kursu euro z 31 grudnia roku poprzedniego.

Reklama
Reklama

– To jest fizycznie niemożliwe do zrealizowania. Potrzeba na to pół roku, a resort finansów oczekuje, że zrobimy to z dnia na dzień – denerwuje się Zenon Przybylski z firmy Grand, która ma ok. 2,5 tys. automatów.

Izba Gospodarcza Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych kilka dni temu wysłała pismo do Ministerstwa Finansów, przedstawiając swój punkt widzenia i domagając się ostatecznej decyzji. Jeśli będzie nie po jej myśli, skieruje sprawę do sądu administracyjnego.

– Chcemy mieć decyzję czarno na białym, by móc ją zaskarżyć. Od kilku lat jesteśmy nękani przez celników, którzy z upoważnienia ministra finansów sprawują nadzór nad naszą branżą. Jeśli któryś z automatów nie operuje stawkami według aktualnego kursu euro, otrzymujemy zakaz jego eksploatacji i musimy go przeprogramować – wyjaśnia Dominik Michael.

Biznes
Opłacalność SAFE, przyspieszenie gospodarki i inwestycje Japonii w USA
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Analitycy: Orange Polska to znowu dojna krowa. Dywidenda mniejsza niż możliwości
Biznes
Szef Sierpnia 80 o przyszłości JSW: „Tym sposobem spółki nie uratujemy”
Biznes
Ekspert: Grupy ransomware działają jak firmy, za przyzwoleniem Rosji czy Białorusi
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama