Reklama
Rozwiń
Reklama

Na krachu też da się zarobić

Są branże, które teraz nie tracą, a nawet zyskują. Bo Polacy mimo spowolnienia nie rezygnują z rozrywki

Publikacja: 20.01.2009 01:53

Polacy coraz więcej pieniędzy przeznaczają na gry hazardowe, w tym na zakłady Totalizatora

Polacy coraz więcej pieniędzy przeznaczają na gry hazardowe, w tym na zakłady Totalizatora

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski

Nie ubywa graczy kasyn i Totalizatora Sportowego, przybywa klientów sex-shopów i agencji towarzyskich. Serwisy pożyczek w sieci mnożą zyski. Mimo obaw o szczodrość Polaków rekord pobiła Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy – zebrała 32,7 mln zł, ponad 0,5 mln zł więcej niż rok temu.

Fatalna sytuacja na giełdzie od jesieni 2008 r. spowodowała, że klienci wycofywali pieniądze z funduszy inwestycyjnych i wkładali na lokaty – ale by ich przyciągnąć, banki musiały kusić wyższym oprocentowaniem. Efekt? Rekordowe 100 mld zł w depozytach, z czego 70 proc. przypadało na gospodarstwa domowe. Ale niektórzy stracili zaufanie także do banków, a i one przestały pożyczać pieniądze tak chętnie jak wcześniej. Skorzystał na tym np. portal Kokos.pl – pierwszy i największy w Polsce, którego użytkownicy wzajemnie pożyczają sobie pieniądze.

– Od września 2,5-krotnie zwiększyła się liczba naszych użytkowników, jest ich ponad 33 tys. – mówi Dorota Janik, rzeczniczka portalu. – Do 4,84 mln zł wzrosła kwota pożyczek, a deklarowana suma przez pożyczkodawców to kolejne 4 mln zł.

Zysk portalu od września wzrósł dwukrotnie – firma ma 0,5 proc. prowizji od każdego pożyczkobiorcy.

Niechętnie o zarabianiu na kryzysie mówi branża hazardowa, ale z jej danych wynika, że w 2008 r. Polacy przeznaczyli na tę formę rozrywki ok. 17 mld zł, a w 2009 r. może być to o 2 mld zł więcej. – Tendencja wzrostu utrzymuje się od kilku lat, pierwsze dni tego roku nie odbiegają od normy – mówi Piotr Gawron, rzecznik Totalizatora Sportowego. – Plan na 2009 r. mamy ambitny i nie będzie korekty mimo kryzysu – dodaje. Szacuje się, że TS miał w 2008 r. 3,3 mld zł przychodów – o 0,3 mld zł więcej, niż zakładano.

Reklama
Reklama

– Jesień 2008 r. nie odbiegała od analogicznego okresu w latach ubiegłych i odnotowaliśmy zwiększoną liczbę gości – przyznaje Zbigniew Macioszek, członek zarządu Casinos Poland. – Jak do tej pory zainteresowanie grami nie spadło, mimo że w przeszłości zmiany w sytuacji ekonomicznej miewały odzwierciedlenie w naszych obrotach – dodaje. Nie ubywa także klienteli w Olympic Casino, co potwierdza Cezary Jedliński, rzecznik firmy.

Zdaniem specjalistów ludzie, których kryzys dotknął, ale którzy jeszcze mają pieniądze do wydania, odreagowują stres. Dlatego więcej chętnych zapisuje się do psychologów czy psychoterapeutów. Sięgają również po głośne dopalacze. – W trzecim kwartale 2008 r. zanotowaliśmy wzrost liczby klientów, ale to też dlatego, że marka stała się bardziej rozpoznawalna – mówi Piotr Domański, rzecznik sklepu Dopalacze.com.Dobrze radzi sobie branża erotyczna – jednak tu trudno o oficjalne dane. Choć np. spadła sprzedaż pism dla mężczyzn – m.in. „CKM” i „Playboy” – to według szacunków np. w samej Warszawie wzrosła o ok. 10 – 15 proc. liczba klientów agencji towarzyskich. Więcej ludzi odwiedza sex-shopy – w warszawskich o ok. 20 proc. wzrosła sprzedaż filmów erotycznych.

Rośnie też sprzedaż alkoholu – według Euromonitor International przeciętny Polak wyda na ten cel za pięć lat 103 euro rocznie, a w ubiegłym roku według Hotmoney.pl sprzedaż trunków z procentami wzrosła w naszym kraju o 15 proc. (najszybciej rosła sprzedaż whisky – sprzedano jej o ok. 30 proc. więcej niż w 2007 r.).

[ramka][srodtytul]Opinia: Jacek Santorski, psycholog biznesu[/srodtytul]

Zawsze jest tak, że ktoś wygrywa na jakimś kryzysie, np. producenci leków na epidemii. Dlatego w pierwszej fazie kryzysu i stresu może zarobić właśnie branża rozrywkowa, bo ludzie odreagowują go w taki sposób, jaki podpowiada im cywilizacja. Tylko że ten zarobek może spaść, gdy poszkodowani przez kryzys zrozumieją, iż muszą się pogodzić z rzeczywistością. Dziś ci odporni odstresowują się w hazardzie. Wiosną, gdy przyjdą pierwsze zwolnienia, ci mniej odporni będą odwiedzać kościoły, bo „jak trwoga, to do Boga”, ale też psychologów i psychiatrów. Prognozuję, że wiosną poradnie zdrowia psychicznego będą mieć jeszcze więcej chętnych niż obecnie.[/ramka]

Biznes
Biznes o cyrkularności – rozmowy z liderami zmian
Biznes
Korupcja na świecie trzyma się mocno. Najszybciej rośnie w Rosji
Biznes
Wzrosła liczba upadłości polskich firm. Najgorzej jest w budownictwie i usługach
Materiał Promocyjny
Z Filipin przez Japonię do Polski. Droga Mylene i Christilyn
Biznes
InPost na globalnej ścieżce, rekordowe płace i kryzys rządu Wielkiej Brytanii
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama