Gdańską firmę czekają zmiany – najpierw kadrowe, potem własnościowe. W czerwcu minister skarbu może rozpocząć poszukiwania inwestora dla Lotosu. Z informacji „Rz” wynika, że rozszerza się lista firm, które mogłyby chcieć nabyć akcje tego drugiego po Orlenie producenta paliwa w Polsce.
Już na początku lutego „Rz” napisała, że zainteresowani Lotosem są: Jan Kulczyk z libijskim Tamoilem, a także PGNiG oraz PKN Orlen. Teraz wśród zainteresowanych wymienia się koncern Gazprom Nieft oraz amerykańskie Esso. O ile Rosjanie potwierdzają, że mogą przeanalizować możliwości inwestycji w Polsce, o tyle ze strony amerykańskiej firmy, która jest częścią koncernu ExxonMobil, trudno o jakikolwiek komentarz.
Wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew w rozmowie z „Rz” potwierdził, że gdyby pojawiła się oferta Lotosu, to Gazprom Nieft ją przeanalizuje. Spółka Gazpromu, która przejęła aktywa doprowadzonego do bankructwa koncernu Jukos, jest jedną z kilku rosyjskich firm, które mogą wziąć udział w przetargu na akcje Lotosu. W tym kontekście wymieniano koncerny Łukoil i Rosnieft oraz TNK BP. Przedstawiciele tego ostatniego – jak wynika z informacji „Rz”– sondowali w Lotosie możliwości współpracy w zakresie produkcji parafin i asfaltów.
Znacznie bardziej oczekiwanym przez Skarb Państwa inwestorem dla Lotosu jest jednak firma zachodnia. Wobec braku zainteresowania ze strony potentatów – takich jak Shell czy Statoil – to Esso miałoby duże szanse. Tym bardziej że firma ma koncesje wydobywcze na Morzu Północnym, a Lotos szuka właśnie możliwości zwiększenia zdolności wydobywczych. Esso było właścicielem sieci stacji w Polsce w latach 90. Po pewnym czasie firma jednak ją sprzedała.
Jak dowiedziała się „Rz”, na zaplanowanym na 28 czerwca zwyczajnym walnym zgromadzeniu akcjonariusze Lotosu dokonają zmian w radzie nadzorczej grupy. Może to być też początek zmian w zarządzie spółki, a nawet wstęp do odwołania prezesa Pawła Olechnowicza. Sam zainteresowany nie komentuje tych spekulacji, tym bardziej że w ostatnich latach już co najmniej trzy razy próbowano go odwołać.