Właściciele małych i średnich firm nie ubezpieczają się od odpowiedzialności na wypadek nieszczęśliwych wypadków swoich pracowników kierujących służbowymi autami. Według raportu Instytutu Badań i Rozwiązań B2B Keralla Research, większość pracodawców w ogóle nie łączy przekazania pracownikowi samochodu służbowego z ewentualnymi konsekwencjami dla siebie w takiej sytuacji. Na pytanie o zabezpieczenie się przed odpowiedzialnością prawną, gdyby pracownik wskutek wypadku odniósł poważne obrażenia lub poniósł śmierć, odpowiedzi "nie" udziela co druga badana firma.

- To efekt niewiedzy pracodawców - twierdzi analityk rynkowy Keralla Research Izabella Młynarczyk i powołuje się na przykład firm budowlanych: tam wypadki często są wynikiem zaniedbań pracodawcy, np. braku nadzoru czy odpowiedniego zabezpieczenia prac. Tymczasem przedsiębiorcy dysponujący niewielkimi firmowymi flotami nie zdają sobie sprawy, że dając pracownikowi auto służbowe też mogą mieć sprawę karną za ewentualne zaniedbania. Właścicielowi firmy może grozić nawet więzienie, jeśli nie dopełni wszystkich obowiązków pracodawcy wynikających z Kodeksu Pracy. - Wypadek, któremu pracownik uległ w czasie podróży służbowej traktuje się na równi z wypadkiem przy pracy - twierdzi Młynarczyk. Inaczej jest w dużych firmach, które mają 100 i więcej aut. Tam znana jest skala zagrożenia i możliwych konsekwencji prawnych dla pracodawcy. W rezultacie te firmy odpowiednie ubezpieczenia wykupują.

W przypadku sektora MSP jednym z powodów braku zabezpieczenia przed skutkami wypadków są koszty. Autorzy raportu utrzymują, że choć skutki podwyżki polis ubezpieczeniowych odczuło już co drugie przedsiębiorstwo sektora MSP, większość firm nie ma pomysłu na taką zmianę polityki zarządzania flotą, by je złagodzić. W rezultacie jeśli przedsiębiorcy coś w tym kierunku robią, to zwykle rezygnują z ponoszenia kosztów na polisę Auto Casco. Zaledwie 2 proc. przyznaje, że planuje szkolenia dla kierowców by obniżyć ryzyko szkód. Jeszcze mniejsza grupa właścicieli firm - zaledwie 1,4 proc. - zamierza obciążyć kosztami kierujących.

Małe i średnie przedsiębiorstwa nie precyzują także zasad używania aut służbowych. Takiego "flotowego BHP" nie stosuje 60 proc. firm sektora MSP. Ponad połowa przedsiębiorców potwierdza, że udostępniając pracownikowi auto służbowe nie spisano żadnego dokumentu porządkującego użytkowanie pojazdu. Nie określają więc zasad, co ma zrobić kierowca w razie szkody, a także w jakim stopniu pracodawca odpowiada za śmiertelne wypadki z udziałem swoich pracowników. Raport stwierdza, że dokument regulujący politykę flotową firmy przygotowała tylko jedna trzecia małych i średnich przedsiębiorstw. Dlaczego? Blisko dwie trzecie badanych nie widzi takiej potrzeby, jedna dziewiąta powołuje się na brak takiego obowiązku. Odsetek firm z określonymi w dokumentach zasadami polityki flotowej szybko się nie zwiększy, bo zaledwie 1,4 proc. przedsiębiorstw MSP informuje, że jest w trakcie przygotowywania takiego dokumentu.

Skala problemu jest duża, bo według Keralla Research powołującego się na dane GUS i ZUS, firmy mikro, małe i średnie to ok. 2,1 mln podmiotów, a tylko 6,5 proc. przedsiębiorstw tego sektora nie ma żadnego pojazdu służbowego. Flotą złożoną z 6 i więcej pojazdów dysponuje 41,3 proc. firm, a 51,7 proc. ma od 1 do 5 aut.

Adam Woźniak