Co takiego naprawdę się wydarzyło,że zrezygnował pan z kupna Polskich Linii Lotniczych Lot?
Temel Kotil:
Prawnicy wynajęci przez Turkish Airlines dokładnie zbadali unijne przepisy dotyczące przejęcia przez nas aktywnej kontroli zarządzania w spółce. A ponieważ Turcja nie należy do Unii Europejskiej, okazało się,że przepisy zabraniają tego w przypadku przejmowania linii lotniczych. Nie była dla nas ważna wielkość pakietu akcji, ale kontrola zarządzania. Jeśli nie bylibyśmy w stanie decydować o przyszłości Lotu, nie mieliśmy gwarancji sukcesu tej linii w przyszłości i realizacji naszej strategii. Naturalnie mamy zaufanie i do polskiego rządu i do zarządu Lotu, ale dzisiaj biznes lotniczy jest wyjątkowo trudny i ktoś musi być odpowiedzialny za podejmowane decyzje. Zależało nam na doinwestowaniu Lotu i rozbudowaniu siatki połączeń, przy tym miała to być silna polska, a nie turecka linia. Mieliśmy również plany wzmocnienia pozycji Warszawy jako centrum przesiadkowego. To bardzo strategiczne miejsce na mapie lotniczej Europy. Wzorowaliśmy się na fuzji Air France i KLM, gdzie dokładnie widać jak pomogło to rozwojowi Amsterdamu jako centrum przesiadkowego. Chcieliśmy powtórzyć ten sukces
A miał pan pieniądze na przejęcie Lotu ?
Naturalnie. W tej chwili mam na inwestycje 2 miliardy dolarów. I mogę mieć więcej.
W komunikacie prasowym zaznaczyliście jednak, że nadal poszukujecie innej linii do przejęcia?
Z pewnością nie w Unii Europejskiej.Chyba,że zmienią się przepisy. Na razie skupimy się na rynku afrykańskim, gdzie takich ograniczeń nie ma. W tej chwili mamy tam 20 tras i w 2012 roku planujemy dodanie dalszych 10. W ten sposób staniemy się jednym z największych przewoźników na tym kontynencie. To pomoże nam również rozbudować ruch tranzytowy ze Stambułu i Ankary.
Po tym, jak Turkish poinformował,że nie będzie kontynuował rozmów z Lotem pojawiły się komentarze,że zmieniliście zdanie, bo przejęcie Lotu nie byłoby dla Turkisha korzystne. Czy to prawda ?
Powiem otwarcie: jeśli zmienią się regulacje unijne, natychmiast chciałbym wrócić do tych rozmów. I bardzo na to liczę. Dla nas przejęcie Lotu, który jest bardzo dobrą linią było ważne ze strategicznego punktu widzenia. Pozwoliłoby się rozwijać obydwóm liniom. I w żadnym wypadku nie chodziło nam o zrobienie z Lotu linii dowożącej nam pasażerów do Stambułu. To bzdura. Ale niestety: Bruksela nie pozwala, aby jakikolwiek inwestor spoza Wspólnoty kontrolował linię lotniczą.Mnie chodziło o decydowanie o siatce połączeń, finansach, księgowości. Bez tego przejmowanie Lotu mijałoby się z celem, bo nie miałoby sensu biznesowego.
Ale przecież znał pan unijne przepisy przystępując do rozmów z Lotem ?
Miałem nadzieję, że prawnicy znajdą jakąś furtkę, jakieś rozwiązanie. Niestety okazało się, że nie jest to możliwe. Kiedy zdecydowałem się kupić Lot, przepisy unijne znałem znacznie mniej, niż teraz.
Prezes Lotu,Marcin Piróg mówił,że współpraca między jego linią i Turkishem układała się bardzo dobrze.Czy chce ją pan kontynuować?
Jak najbardziej. Wierzę w dobrą przyszłość Lotu. Ta linia ma doskonałe perspektywy, podobnie jak Turkish Airllines. Nasze gospodarki szybko się rozwijają, rośnie rynek przewozów i to mimo kryzysu w Europie. Dlatego chciałbym, abyśmy razem z Marcinem Pirogiem zastanowili się co jeszcze możemy zrobić wspólnie.
Rozmawiała w Pekinie Danuta Walewska