Wynik głosowania 712 głosów przeciwko 626 głosach za oznacza dotkliwą porażkę branżowego związku United Auto Workers (UAW) nie tylko w stanie Tennessee, ale także na całym południu Stanów, bo w tym stanie miał największe szanse rozwoju. Dodatkowym powodem do rozgoryczenia szefów UAW może być to, że w kampanii przedwyborczej Amerykanom pomagał branżowy IG Metall. Wynik głosowania oznacza, że UAW zmarnował ponad dwa lata przygotowania na założenie komórki związkowej, a następnie na głosowanie, za zgodą Volkswagena.

Wynik głosowania było tyle zaskakujący, iż Volkswagen pozwolił związkowcom prowadzić kampanię na terenie zakładu, a sam zachował neutralność w kwestii głosowania.

Republikański senator Bob Corker, były burmistrz Chattanooga, który przyczynił się do powstania zakładu VW stwierdził po pierwszym dniu głosowania (trwało 3 dni), że Niemcy rozbudują zakład, jeśli załoga odrzuci projekt uzwiązkowienia go. — Nie muszę chyba mówić, że bardzo się cieszę — stwierdził po ogłoszeniu ostatecznych wyników.

Przewodniczący Krajowej Fundacji Prawa do Pracy (NRWF), Mark Mix przyjął z zadowoleniem ten rezultat: — Jeśli działacze UAW nie potrafią wygrać, gdy wszystko przemawiało na ich korzyść, to chyba powinni zastanowić się nad tym, jaki towar proponują pracującym.

Po głosowaniu można teraz spodziewać się w najbliższych dniach decyzji Volkswagena o lokalizacji produkcji nowego 7-osobowego pojazdu typu crossover, w Chattanooga czy w Meksyku — powiedzieli ludzie z VW.

Związek w szoku

UAW oświadczył, że dokona oceny przebiegu głosowania, w którym głosy oddało 89 proc. uprawnionych. Mimo oburzenia wypowiedzią Corkera zwolennicy związków zawodowych prawnicy stwierdzili, że trudno będzie podważyć w sądzie jego wypowiedź, bo senatorzy są objęci szeroką ochroną.

— Jesteśmy oburzeni ingerencją z zewnątrz w to głosowanie. Nigdy dotąd nie wydarzyło się w tym kraju, by senator, gubernator, przywódca większości w jednej czy drugiej izbie szantażował firmę zachętami, groził pracownikom utratą produktu — oświadczył przewodniczący UAW Bob King, który za swój punkt honoru uznał rozwinięcie działalności na południu kraju. Tymczasem UAW traci popularność, od 1979 r. liczba członków zmalała o 75 proc. do poniżej 400 tys.

Decyzja z Tennessee wzmocni zapewne powszechne przekonanie, że UAW nie potrafi zwiększyć w istotny sposób swych wpływów w regionie, który historycznie był zdecydowanie przeciwny działalności związkowej i gdzie wszystkie montownie samochodów zagranicznych właścicieli zatrudniają niezrzeszonych pracowników.

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Rozwój sektora PRS"

Dla wielu klientów zakup mieszkania stanie się nieosiągalny

OGLĄDAJ RELACJĘ

Przed ogłoszeniem wyników głosowania King powiedział agencji Reutera, że jego organizacja i niemiecki związek zawodowy już pracują nad organizacją swej komórki w fabryce Daimlera w Alabamie. — Będziemy kontynuować nasze starania w Daimlerze. To nic nowego. Jesteśmy tam, prowadzimy kampanię, mamy plan. Jesteśmy także globalnie związani z Nissanem i będziemy to kontynuować — powiedział. Nie wspomniał o innych zakładach.

Południe nie chce związków

Dennis Cuneo, partner kancelarii Fisher&Philips od prawa pracy reprezentującej dyrekcje, stwierdził wcześniej, że przegrana będzie dużym ciosem dla ruchu związkowego na południu USA, bo pokaże, że UAW nie jest w stanie przekonać zwykłych pracowników nawet do współpracy z dyrekcją. Taka przegrana utrudni jeszcze bardziej starania UAW do posiadania swych komórek w fabrykach samochodów na południu — dodał.

Miejscowi przeciwnicy związków zawodowych protestowali od samego początku przeciwko UAW, bo wielu pracowników obawiało się, że obecność związku zaszkodzi serdecznym stosunkom w firmie, która dobrze płaci jak na warunki miejscowe i normy w motoryzacji amerykańskiej.

- Uważaliśmy, że bardzo dobrze jesteśmy taktowani przez VW pod względem płacy, dodatków i premii. Przyjrzeliśmy się też dokonaniom UAW. Więc po co było kupować bilet na „Titanica"? — stwierdził Sean Moss, który głosował przeciwko UAW. Wielu z nas uważało, że związek zawodowy zaszkodził działalności w fabrykach General Motors, Forda i Chryslera — dodał.

Eksperci od prawa pracy uważają, że w amerykańskiej fabryce VW nie będzie możliwe stworzenie rady pracowniczej, jak w Niemczech, bez istnienia związku zawodowego.

Dla Volkswagena stawka też była duża. Niemcy zainwestowali miliard dolarów w zakład w Chattanooga, który w kwietniu 2011 zaczął od produkcji modelu Passat. Od władz stanowych i miejscowych dostali zachęty za ponad 577 mln.

Członkowie kierownictwa VW mówili, że nowy crossover o wewnętrznej nazwie CrossBlue, który ma pojawić się w 2016 r., powstawałby w Chattanooga albo w Meksyku, ale zakład w Tennessee budowali tak, aby można było uruchomić w nim linię produkcji drugiego auta.

Głosowanie w Chattanooga wywołało duże zainteresowanie, nawet prezydent Barack Obama włączył się do dyskusji zarzucając republikanom, że bardziej dbają o niemieckich udziałowców niż o amerykańskich robotników. Wynik głosowania musi być potwierdzony przez Krajową Radę Stosunków Pracowniczych.